Podsumujmy - w ostatnich dniach przebite zostały ważne wsparcia: linia kilkumiesięcznego trendu wzrostowego, wrześniowy dołek, nastąpił również powrót poniżej szczytu z początku 2002 r. Właśnie w oparciu o pokonanie szczytu przy 1464 pkt budowano latem tego roku optymistyczne scenariusze na przyszłość. Teraz okazuje się, że były one na wyrost i kupujący nie byli w stanie utrzymać indeksu ponad przebitą barierą na dłużej. To nie wróży dobrze.
Trwający od piątku wzrost można traktować jako ruch powrotny w kierunku 1464 pkt. O zmianie nastawienia inwestorów na rynku najlepiej świadczyła piątkowa ujemna baza na kontraktach. To stan typowy dla spadkowej tendencji. Inwestorzy boją się zostawać z długimi pozycjami na noc.
O przyczynach zniżki na naszym parkiecie napisano bardzo dużo. Stan finansów publicznych, słabość złotego zniechęcają zagranicznych inwestorów. Krajowi mają portfele pełne akcji, a do tego mogli ostatnio kupić znaczne pakiety TP i Pekao. Wyniki największych firm za III kwartał nie były zachwycające. W takiej sytuacji wystarczył negatywny impuls z rynków zagranicznych, by u nas inwestorzy przystąpili do wyprzedaży akcji. Jej skala pozwala myśleć o chwilowym uspokojeniu w tym tygodniu. Mogłoby to zaowocować konsolidacją w strefie 1400-1450 pkt. Ale wiadomo jak to jest w silnych trendach - łatwiej jest je kontynuować niż je przerwać. O tym, że wypadki zaczynają się znów toczyć w niekorzystnym kierunku dla posiadaczy akcji, będzie informował spadek poniżej 1409 pkt. Dopóki to się nie stanie jest szansa na dokończenie ruchu powrotnego do strefy 1464-1477 pkt. Wiele będzie zależeć od kondycji rynków zagranicznych. Ważną rolę odegra też koniunktura na rynku naszych obligacji. Dziś przed południem jest na obu tych parkietach spokojnie. Euroland odbija, ceny obligacji prawie się nie zmieniają.