Rozwiał je jednak ostatni okres, który w większości upłynął pod znakiem mocnych ataków podaży, dla której jednym z istotniejszych argumentów było osłabienie na giełdach zachodnich pogarszające sytuację techniczną. W rezultacie już na początku poziom 1552 pkt. został pokonany w stylu nie budzącym większych wątpliwości, czyli przy otwartej luce bessy i większych obrotach. Mało tego, indeks sforsował też jednocześnie linię trendu wzrostowego poprowadzoną przez dna z 30 kwietnia i 28 października. Były to więc mocno negatywne sygnały, które dały impuls dla dalszej wyprzedaży, a jej kolejnym celem stało się właśnie ostatnie z powyższych minimów na 1500 pkt. Tu także nie było jednak walki, a sforsowanie otworzyło drogę do kluczowej strefy 1477-1484 pkt., gdzie znajdowało się 38.2% zniesienia całej fali z marca oraz dna z przełomu września i października. Było to niezwykle istotne wsparcie, ale nadzieje że właśnie na jego obronie skupi się popyt okazały się złudne. W środę, w podobny sposób jak pierwsze z powyższych barier, czyli z luką bessy i dużym wolumenem i ta została bowiem przełamana. Na koniec niedźwiedzie potwierdziły swą przewagę wyjściem dołem z trzymiesięcznego kanału spadkowego, w czym pomogły im informacje o zamachach terrorystycznych w Stambule. Dopiero na zamknięciu rynek nieco ochłonął i popyt przebudził się doprowadzając do wyhamowania przeceny. Można je wiązać z bliskością kolejnych wsparć w postaci dolnej linii półtoramiesięcznego kanału spadkowego, obecnie na wysokości ok. 1395 pkt. oraz położonych nieco wyżej lokalnych szczytów z końca lipca i 50% zniesienia fali spadkowej z marca.

Zatrzymanie zniżki i obrona powyższych barier nie jest jednak wystarczającym argumentem by oczekiwać większej poprawy w najbliższym czasie i odbicie należy traktować jedynie jako korektę. Większość elementów przemawia za takim właśnie założeniem potwierdzając dużą słabość popytu, przy której szanse zainicjowania mocniejszego wzrostu są raczej niewielkie. Należy do nich fatalny układ wskaźników. Dzienne MACD i ROC silnie spadają poniżej swych linii sygnału, a system kierunkowy +DI i -DI dał zdecydowany sygnał sprzedaży. Podobnie wygląda sytuacja w układzie tygodniowym, gdzie MACD i ROC potwierdziły wcześniejsze przebicia poziomów sygnału mocnymi ruchami zniżkowymi w ostatnim okresie. Powodów do optymizmu nie dają też przełamane ostatnio wsparcia, które jak w najbliższym czasie pełnić powinny rolę mocnych oporów. Pierwszym z nich jest pokonana w czwartek dolna granica trzymiesięcznego kanału spadkowego położona obecnie na poziomie 1453 pkt. Piątkowa sesja może dać wprawdzie impuls do ataku, ale przebicie nie będzie łatwe nie mówić już o tym by wpłynęło ono zasadniczo na poprawę obrazu indeksu. Znacznie silniejsze bariery znajdują się bowiem powyżej, a kluczowe będą tu dna z przełomu września i października na wysokości ok. 1477 pkt. Dopiero powrót powyżej może zachwiać wyraźniej pewnością podaży. Anulowałoby to bowiem negatywną wymowę formacji podwójnego szczytu, jaka powstała w momencie ich sforsowania dającą spory potencjał dla trendu spadkowego. Wiązać się to jednak będzie z koniecznością zamknięcia okna bessy w strefie 1469-1481 pkt., co znacznie zmniejsza prawdopodobieństwo takiego scenariusza w perspektywie najbliższych sesji. Nawet w bardziej optymistycznym wariancie należy więc spodziewać się wkrótce stabilizacji, a nie mocniejszego zwrotu w górę. Niewykluczone, że w perspektywie najbliższych sesji popyt może podciągnąć indeks w okolice ostatnich ze wspomnianych ograniczeń, ale w ich pobliżu należy oczekiwać aktywniejszej podaży i zakończenia odreagowania. W tym układzie zakres ewentualnej stabilizacji mogą więc wyznaczyć z dołu wsparcia w pobliżu 1400 pkt. zaś z góry opór na 1477 pkt. Podsumowując ostatni okres nie pozostawił większych wątpliwości, że kontrolę nad rynkiem przejęły niedźwiedzie. Mocne spadki i pokonane przy dużych obrotach ważne wsparcia są elementami potwierdzającymi spadkowy kierunek i dużą siłę trendu. Niewiele zmieniła w tym układzie próba zahamowania przeceny na ostatniej sesji i nie ma obecnie powodów by traktować ją inaczej niż jako korektę. Stosunkowo blisko znajdują się też ważne opory nie pozostawiające wiele miejsca na wzrosty. Najważniejszym z nich jest poziom ok. 1477 pkt. i jakkolwiek możliwy jest na kolejnych sesjach test tej bariery to jednak szanse przebicia nie są duże. Z drugiej jednak strony jest dość prawdopodobne, że w najbliższym czasie nie dojdzie do pogłębienia ostatnich minimów i indeks wejdzie w konsolidację pomiędzy powyższym oporem, a poziomem 1400 pkt.