ŚWIAT: Wczoraj pisałem, że historia nie zawsze musi się powtarzać i wczorajsza sesja była tego przykładem. Po publikacji bardzo dobrych danych z USA odnośnie listopadowego wskaźnika ISM w przemyśle i październikowych wydatków konstrukcyjnych "zielony" zawahał się, jednak później zaczął się umacniać do euro. Niewykluczone, że dolarowi pomogła także amerykańska giełda, której indeksy zakończyły wczorajszą sesję na 1-procentowym wzroście. Jednak zdaniem wielu obserwatorów sentyment do "zielonego" nadal pozostaje negatywny. Wczoraj przed Parlamentem Europejskim przemawiał prezes ECB Jean Claude Trichet, który odrzucił spekulacje odnośnie poluzowania reguł Paktu o Stabilizacji i Rozwoju, po tym jak zasady te zostały kolejny raz złamane przez Francję i Niemcy. W jego opinii pakt nie jest martwy. Jednocześnie na rynku pojawiły się spekulacje, że ECB zamierza podnieść prognozy inflacyjne na przyszły rok z wcześniejszych 2,0 proc., po tym jak w listopadzie ceny nieoczekiwanie wzrosły do 2,2 proc. Może się to stać na czwartkowym spotkaniu ECB, w opinii wielu może to sugerować podwyżkę stóp w przyszłym roku.
Dzisiaj rano przyszły nieco lepsze dane o sprzedaży detalicznej w Niemczech (w październiku +0,4 proc. m/m wobec oczekiwań 0,3 proc. m/m), z kolei opublikowane w południe informacje o inflacji PPI i bezrobociu w strefie euro były zgodne z oczekiwaniami (PPI +0,1 proc. m/m i bezrobocie 8,8 proc.). Więcej danych makro nie ma. Na dzisiaj zapowiedziane zostało jednak zniesienie ceł na import stali przez administrację George?a Busha - mogłyby się one przyczynić do umocnienia dolara, nie ma jednak pewności, że termin ten nie zostanie przesunięty.
Technicznie w ostatnich godzinach nastąpiło odbicie od wsparcia na 1,1940 i rynek czeka ponowny test okolic 1,1980-90. Od jego powodzenia zależy czy ponownie znajdziemy się w okolicach 1,2030, czy przetestujemy poziomy 100 pkt. niżej.
POLSKA: Wczoraj po południu ponownie doszło do panicznej wyprzedaży węgierskiej waluty. Kurs forinta stracił do euro ponad 10 figur ustanawiając nowe maksimum w okolicach 274. Sytuacja staje się coraz bardziej napięta, zwłaszcza, że w miniony piątek bank centralny, aby przeciwstawić się dalszemu osłabianiu waluty zdecydował się na drastyczną podwyżkę stóp procentowych. Jednak zdaniem wielu przyczyna tkwi w podstawach makroekonomicznych, a spekulantów dodatkowo zachęca zbytnia uległość i teraz już trochę bezradność banku centralnego. Mimo rannej informacji o znacznej redukcji podaży nowych emisji obligacji na rynku w przyszłym roku, zgłoszony przez inwestorów popyt podczas dzisiejszego przetargu był mizerny i oferty zostały odrzucone. Wszystko wygląda, więc na to, że o forincie będzie jeszcze głośno przez jakiś czas.
Na dzisiaj zaplanowane zostało posiedzenie RPP, ostatnie w tym roku, jednak głównym tematem były kwestie zmian w rachunkowości NBP. Zgodnie z oczekiwaniami Rada zdecydowała, że środki z rezerwy rewaluacyjnej nie trafią do budżetu. Rynki interesują się jednak pomału czym innym - tą kwestią jest wybór członków nowej RPP, która zacznie działać od przyszłego roku. Dzisiaj swojego kandydata zgłosiło PSL, a jest nim Mirosław Pietrewicz, były szef RCSS. Zdaniem Jerzego Hausnera procedura wyboru nowej RPP nie powinna wpłynąć na sytuację na rynkach finansowych. Wicepremier poinformował dzisiaj także o szacunkach wzrostu PKB w IV kwartale - ma on wynieść 4,5 proc., a w całym roku 3,6-3,7 proc.