Tymczasem złoty pozostaje stabilny.
ŚWIAT: Wczoraj wieczorem żadnego zaskoczenia nie było, tak jak się tego spodziewano amerykański Zarząd Rezerwy Federalnej pozostawił stopy na tym samym poziomie. W uzasadnieniu podano, że wykorzystanie mocy produkcyjnych jest wciąż niewielkie, a inflacja utrzymuje się na niskim poziomie. Pojawiło się jednak interesujące sformułowanie, że zagrożenie wzrostem cen jest takie samo jak ewentualność ich nieoczekiwanego spadku, co pokazuje, że FED powoli zaczyna przygotowywać rynek do wyższych stóp, chociaż na razie decyzja ta może zapaść w "bliżej nieokreślonym czasie". W efekcie po decyzji FEDu dolar znów zaczął tracić, jednak po dokładniejszej analizie komunikatu FEDu podczas sesji tokijskiej sytuacja się odwróciła. Dzisiaj rano "zielonego" wsparły dodatkowo dwie informacje - interwencja Bank of Japan na jenie i gorsze dane z Niemiec, które osłabiły euro. Okazało się, że w październiku zmniejszyła się nadwyżka handlowa, głównie za sprawą aż 6,6 proc. spadku eksportu. Pokazuje to jak ujemny wpływ wywiera coraz silniejsze euro. Tymczasem część analityków to właśnie na wzroście eksportu opierała swoje prognozy ożywienia w tej największej europejskiej gospodarce. Jednak aż tak źle nie jest, co pokazują rekordowe notowania wskaźnika ZEW opublikowanego wczoraj i spadające bezrobocie. Jednak lepiej nie myśleć, jaki będzie spadek niemieckiego eksportu w kolejnych miesiącach, to jednak temat nie na dziś. Znów główne skrzypce na rynku zaczyna grać geopolityka. Dzisiaj amerykańska administracja oficjalnie poinformowała, że "odcina" od lukratywnych kontraktów w Iraku te kraje, które opowiadały się przeciwko konfliktowi. Dotyczy to zwłaszcza Niemiec, Francji i Rosji - takie działania nie budują jednak dobrego klimatu wokół amerykańskiego dolara. W tym kontekście interesująca będzie przyszłoroczna kampania prezydencka w USA, wczoraj lider Demokratów Al. Gore oficjalnie poparł kandydaturę Howarda Deana, który tym samym stanie się głównym rywalem Busha. Co ciekawe Dean od samego początku opowiadał się przeciwko irackiemu konfliktowi i przewidywał związane z nim komplikacje. Poza tym warto zwrócić na spotkanie amerykańskiej administracji z Chińczykami - poza jak zawsze sporną kwestią Taiwanu poruszane były kwestie chińskich inwestycji w USA i wzajemnej polityki handlowej - nie można wykluczyć, że obie strony dojdą w efekcie do jakiegoś porozumienia.
Technicznie po krótkiej korekcie, o której możliwości pisałem wczoraj powróciliśmy do trendu wzrostowego, wydaje się, że poziom 1,2372 powinien być osiągnięty w przeciągu kilku sesji.
POLSKA: Interesująca jest lektura dzisiejszej "Gazety Wyborczej", która opublikowała wywiad z Jerzym Hausnerem. Zdaniem wicepremiera jest szansa na większe niż to zaproponowała sejmowa Komisja Finansów Publicznych oszczędności w przyszłorocznym budżecie (600 mln wobec 200 mln zł). Nie wykluczył on także, że w toku realizacji budżetu może się okazać, że kwota ta wzrośnie nawet do 3 mld zł, choć to bardzo optymistyczne założenia. Pytany o kwestie naszego wstąpienia do euro, Jerzy Hausner powiedział, że celem rządu nie jest jak najszybsze przyjęcie wspólnej waluty, jednak zaznaczył przy tym, że najprawdopodobniej będziemy w stanie spełnić kryteria z Maastricht w latach 2008-09. Wypowiedź ta jest przeciwieństwem dla opinii Leszka Balcerowicza, dla którego takie działanie jest priorytetem. Jednak dogłębna analiza możliwego składu nowej RPP pokazuje, że będzie on miał spory problem z utrzymaniem swojej polityki. Dzisiaj nie ma żadnych istotnych danych makroekonomicznych, także złoty powinien pozostawać spokojny i oscylować w przedziale od 0,0 do 0,5 proc. po mocnej stronie parytetu. Nie można wykluczyć, że nieco zamieszania może przynieść końcówka tygodnia, kiedy to rozpoczyna się szczyt UE w Brukseli.Marek Rogalski
Analityk walutowy