ŚWIAT: Piątek notowania euro wobec dolara zakończyły zeszły tydzień w okolicach figury 1,23. Opublikowany wskaźnik nastrojów konsumenckich Uniwersytetu Michigan nieoczekiwanie spadł do 89,6 pkt., a dane o deficycie handlowym USA pokazały jego dalszy wzrost mimo słabnącego dolara. Winowajcą w tym przypadku okazały się Chiny, z którymi deficyt w handlu wzrósł do rekordowego poziomu 13,6 mld USD. Słaby dolar jednak nie przeszkadza amerykańskiej administracji - zdaniem sekretarza Skarbu Johna Snowa rynek jest uporządkowany, a o notowaniach dolara decyduje tylko rynek. W takiej sytuacji weekendowa informacja o schwytaniu przez żołnierzy koalicji Saddama Husajna okazała się być jedynie okazją do korzystnego kupna EUR/USD. Bo, czy rzeczywiście tak szeroko nagłaśniany fakt schwytania irackiego dyktatora coś zmieni? Naiwnością byłoby sądzić, że tylko jeden człowiek jest odpowiedzialny za wszystko. Już dzisiaj rano w Bagdadzie doszło do kolejnych zamachów....
Dzisiaj danych makro nie ma wiele, jedynie po południu opublikowany zostanie grudniowy wskaźnik aktywności przemysłu w regionie Nowego Jorku, sporządzany przez tamtejszy oddział FED. Prognozuje się jego spadek do 37 pkt. z 41 pkt. poprzednio. Dla rynku liczyć się będą jednak dopiero jutrzejsze dane o produkcji przemysłowej w listopadzie. Uwagę przykuwają jeszcze dzisiejsze informacje z Niemiec, gdzie rządowi kanclerza Schroedera udało się dojść do kompromisu z opozycją w kwestii kluczowych reform podatkowych i rynku pracy. Nie udało się jednak utrzymać redukcji podatków w założonej wcześniej skali.
Technicznie bardzo prawdopodobny jest powrót notowań w rejon piątkowych maksimów (1,23). W dłuższym terminie wymieniany w poprzednich komentarzach poziom 1,2372 nadal jest realny do osiągnięcia.
POLSKA: Wynik weekendowego szczytu w Brukseli nie ma żadnego przełożenia na rynek złotego, nadal oscylujemy wokół 0,5 proc. odchylenia po mocnej stronie parytetu. Rano nieco spadły ceny obligacji, jednak przetarg bonów skarbowych był udany - średnia rentowność 52-tygodniowych papierów spadła do 6,147 proc. z 6,250 proc. tydzień wcześniej, a inwestorzy zgłosili popyt w wysokości 3,529 mld zł wobec łącznej oferty o wartości 1,6 mld zł (w tym 100 mln zł papierów 13-tygodniowych). Po przetargu Ministerstwo Finansów podało, że podniosło tegoroczną prognozę wzrostu PKB do 3,6 proc. z 3,5 proc., a deficyt budżetu po XI miesiącach wyniósł 91,5 proc. planu rocznego. W tym tygodniu ma zostać także opublikowany kalendarz emisji na rynku długu na I kwartał. Nie wydaje się, aby te informacje coś znacząco zmieniły na rynku, który coraz wyraźniej przygotowuje się do nadchodzących Świąt. Można się spodziewać, że nadal będziemy oscylować w przedziale pomiędzy poziomem parytetu, a 1 proc. po jego mocnej stronie, a o zmianach poszczególnych par decydować będzie rynek eurodolara.
Marek Rogalski