Do tego dochodzi mająca już swoje stałe miejsce geopolityka - Irak i zagrożenie terroryzmem. Z kolei u nas złoty nieco osłabł, po krążących po rynku plotkach, że Ministerstwo Finansów sprzedało już całą pulę euro z kredytu EBI. Dodatkowo EUR/PLN ciągnie do góry rosnące EUR/USD.
ŚWIAT: Mimo Świąt dolarowa podaż nadal nie wygasa i im bliżej Sylwestra, tym bardziej jest ona widoczna. Potwierdza to wcześniejsze przypuszczenia, że spora część inwestorów chce mieć po prostu "czyste" bilanse na zakończenie roku i pozbywa się nietrafionych tegorocznych inwestycji, a taką był niewątpliwie dolar. A fundamentalne przyczyny? Wciąż takie same, zarówno ze strony gospodarki, jak i geopolityki. Zresztą one są ze sobą ściśle powiązane, wbrew temu, co próbuje się sądzić.
Miniony tydzień przyniósł nienajlepsze informacje odnośnie spadku listopadowych zamówień na dobra trwałego użytku, co miało miejsce pierwszy raz od 3 miesięcy. Zniżka wyniosła aż 3,1 proc. i jeżeli zestawić ten fakt ze spadającą inflacją (PPI i CPI) to widać, że znacznie wzrasta ryzyko negatywnego scenariusza. Tymczasem w miniony czwartek jeden z członków FED, Robert McTeer, w wywiadzie dla sieci CNN, powiedział, że bank centralny nadal będzie kierować się inflacją w swoich działaniach odnośnie polityki monetarnej. Nie jest to nic nowego, bo taka polityka stosowana jest przez większość banków centralnych, jednak dobitnie uświadamia, że na podwyżkę stóp procentowych trudno będzie liczyć. Jeżeli do tego zestawimy większą atrakcyjność inwestycji w Europie, czy nawet Azji to trudno będzie Amerykanom sfinansować spory deficyt, który w przyszłym roku może wynieść ponad 500 mld USD. Z drugiej jednak strony opublikowane ostatnio dane FED pokazały, że w grudniu popyt zagranicznych banków na amerykańskie obligacje wzrósł do kolejnego rekordowego poziomu, o 6,5 mld USD w ciągu tygodnia, co może być pewną pociechą dla faworyzujących jednak dolarowe inwestycje.
Danych makro dzisiaj nie ma. Agencje cytują tylko wypowiedź członka ECB, Klausa Liebschera, który pytany przez dziennikarzy agencji Bloomberg o fakt ustanawiania kolejnego rekordu przez euro w relacji do dolara, powtórzył mantrę, którą słyszeliśmy już wcześniej - że kurs oscyluje wokół długoterminowej średniej.
Technicznie po naruszeniu poziomu 1,25 przez EUR/USD rynek się nieco cofnął, jednak fakt przełamania poziomu 1,2450 nie jest najlepszym prognostykiem na najbliższe dni. Po nieznacznej korekcie w rejon 1,2450-60 można spodziewać się ponownego ataku na dzisiejsze maksima.