Niezbyt duże obroty jak na taką skalę zwyżki świadczą wprawdzie, że była ona w sporym stopniu zasługą bierniejszej podaży, ale nie zmienia to faktu, iż sytuacja uległa poprawie i zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia "efektu stycznia". Najważniejszymi przesłankami jest niewątpliwie przebicie kilku istotnych oporów. Należały do nich linia trendu spadkowego łącząca szczyty z 15 października i 15 grudnia, szczyt z 3 listopada na wysokości 1617 pkt., a zwłaszcza strefa 1597-1603 pkt., gdzie znajdowało się ostatnie ze zniesień przeceny z października oraz górna granica stabilizacji z pierwszej połowy listopada.
To niewątpliwie pozytywne sygnały otwierające drogę dla dalszych wzrostów w najbliższym czasie. Za wcześnie jeszcze by oczekiwać testu wrześniowego wierzchołka na 1743 pkt., a tym bardziej powrotu do trendu wzrostowego, ale jest dość prawdopodobne, że indeks zaatakuje niższy ze szczytów z 15 października na poziomie 1721 pkt. Obok powyższych przesłanek za taką możliwością przemawiają chociażby niektóre wskaźniki. Dobrze prezentuje się MACD, który w układzie dziennym zmienił kierunek na wzrostowy powyżej średniej, a w ujęciu tygodniowym systematycznie zbliża się do linii sygnału i wkrótce powinno dojść do jej testu. Również układ kierunkowy w oparciu o dane dzienne potwierdza poprawę obrazu rynku. ADX zaczyna powoli piąć się w górę potwierdzając zwiększającą się siłę trendu, a odległość pomiędzy +DI i -DI pozostającymi w układzie typowym dla wzrostów znowu zaczyna się powiększać. Nieco mniej optymistycznie wygląda natomiast ROC. W ujęciu dziennym potwierdził on wprawdzie ostatni wzrost, ale ciągle pozostaje w niewielkim trendzie spadkowym i kieruje się do poziomu równowagi. W układzie tygodniowym ze strony tego indykatora padł z kolei sygnał sprzedaży.
Biorąc dodatkowo pod uwagę spore wykupienie rynku należy więc liczyć się z tym, że wkrótce może dojść do lekkiego osłabienia. Podaż może wykorzystać kolejne z ważnych oporów, a zwłaszcza linię łączącą szczyty z 2 września i 15 października biegnącą aktualnie na wysokości 1686 pkt. Nieco niżej znajduje się obecnie górna granica półtoramiesięcznego kanału wzrostowego, która jednak za kilka dni wzmocni znaczenie pierwszej z barier. Ewentualna przecena powinna być jednak tylko korektą w trendzie wzrostowym, która byłaby w sumie dość korzystna dla rozgrzanego rynku. W obecnych warunkach pierwszym ważniejszym wsparciem będzie strefa wyznaczona przez przebity szczyt z połowy grudnia oraz połowę piątkowej świecy czyli ok. 1597-1600 pkt. Najistotniejsza jest jednak linia wzrostów z drugiej połowy listopada biegnąca aktualnie na wysokości ok. 1570 pkt., która jest zarazem dolną granicą kanału wzrostowego. Na tym poziomie przebiega też obecnie pokonana linia spadków z połowy października. Dopiero zejście poniżej pierwszej z tych ostatnich barier byłoby mocnym sygnałem zwiastującym głębszą przecenę, ale jest dość prawdopodobne że w najbliższym czasie do tego nie dojdzie i nawet bardziej zdecydowana korekta powinna się w pobliżu tego wsparcia zakończyć.
Podsumowując można więc powiedzieć, że za sprawą mocnego wzrostu na początku roku sytuacja techniczna indeksu uległa wyraźniejszej poprawie. Pewną ostrożność w ocenie tej zwyżki sugerują wprawdzie mniejsze obroty jednak wątpliwości co do przewagi byków nie pozostawiają pokonane istotne opory. Takie zachowanie otwiera więc drogę dla dalszych wzrostów w najbliższym czasie i jakkolwiek nie można jeszcze przesądzać ataku na wrześniowe maksimum to jednak są spore szanse na test szczytu październikowego na wysokości ok. 1720 pkt. Na drodze do realizacji tego pozytywnego scenariusza mogą jednak stanąć kolejne ważne bariery podażowe, a zwłaszcza linia oparta o szczyty z początku września i połowy października obecnie położona na 1686 pkt. W jej pobliżu możliwe jest wkrótce przejściowe osłabienie, które jednak powinno być tylko korektą zwyżki.