Ostatnie dwa dni to już coraz wyraźniejsza przewaga niedźwiedzi skutkująca wyraźniejszym osłabieniem. Negatywnym sygnałem jest zwłaszcza to, iż cofnięcie nastąpiło przy ważnych oporach. Nie tylko zabrakło bowiem kilka punktów do maksimum z połowy października na wysokości 1721 pkt, ale też nie udało się w cenach zamknięcia sforsować innej ważnej bariery, którą tworzyła lekko nachylona linia spadków oparta o szczyty z 2 września i 15 października. Trzykrotne mocne ataki, w tym dwa zdecydowane i nieskuteczne naruszenia, robią negatywne wrażenie i nie są dobrym sygnałem jeśli chodzi o możliwość testu wrześniowego wierzchołka na poziomie 1743 pkt. w najbliższym czasie. Długie górne cienie świec z wtorku i czwartku potwierdzają aktywniejszą podaż pomiędzy linią trendu, a niższym ze wspomnianych szczytów i w tej sytuacji należy spodziewać się, że w perspektywie najbliższych sesji będzie to nadal skuteczny obszar oporu.
Powyższe elementy przemawiają jednocześnie za możliwością dalszego osłabienia. Pierwszym krokiem do realizacji takiego scenariusza było pokonanie w piątek wsparcia jakie na wysokości 1653 pkt. wyznaczała połowa poniedziałkowej świecy. Na razie skala nie jest duża, ale w perspektywie kolejnych sesji przebicie otwiera drogę dla zniżki przynajmniej do linii wyznaczającej falę wzrostową z drugiej połowy listopada ub.r. Po drodze mamy jeszcze wsparcie w postaci pierwszego ze zniesień tego impulsu na wysokości ok. 1640 pkt. Bliskość tej bariery może wprawdzie dać wkrótce pretekst dla próby zahamowania spadków, a nawet przynieść lekkie ich odreagowanie, ale szanse trwalszego zatrzymania przeceny w tym rejonie nie są duże.
Pogorszenie sytuacji nie pozostało bez wpływu na wskaźniki. Najszybsze z oscylatorów dały sygnały sprzedaży wychodząc ze stref wykupienia. Dzienny MACD pozostaje wprawdzie ponad średnią, ale jeśli uwzględnić spadek jaki zapoczątkował MACD-histogram i negatywną dywergencję na nim, widać że potencjał byków ulega wyczerpaniu. Podobnie wygląda też dzienny ROC, który jest w obszarze dodatnim, ale coraz wyraźniejsza staje się na nim negatywna dywergencja. Nieco lepiej prezentuje się z kolei ujęcie tygodniowe, gdzie MACD powoli wspina się z dołu w pobliże średniej, a ROC uformował wyższe dno i powrócił powyżej linii równowagi.
Taki układ daje więc szanse, że ewentualne osłabienie będzie jedynie korektą w trendzie wzrostowym, ale losy takiego scenariusza ważyć się będą prawdopodobnie dopiero w okolicach wspomnianej linii listopadowych wzrostów. Obecnie biegnie ona na wysokości 1607 pkt. i warto zauważyć, że za kilka dni znajdzie się w bezpośrednim pobliżu otwartej w poniedziałek luki hossy w przedziale 1617-1623 pkt. W ten sposób znaczenie wsparcia dodatkowo wzrośnie i w jego okolicach można oczekiwać pojawienia się aktywniejszego popytu. Bariera ta w najbliższym okresie powinna być wystarczającą zaporą dla spadku i w jej pobliżu możliwe jest nieco wyraźniejsze odbicie.
Podsumowując można więc powiedzieć, że nieudane, pomimo sporego optymizmu na początku, podejście do silnych oporów pogorszyło w ostatnim tygodniu techniczny obraz rynku. Nie dość, że podaż potwierdziła swą determinację w obronie tych barier, bez pokonania których nie ma co liczyć na większą zwyżkę, to jeszcze kilka niekorzystnych sygnałów sugeruje możliwość dalszego osłabienia. Jednym z nich jest pokonanie pierwszego z mocniejszych wsparć na wysokości 1653 pkt. Obok tego na najszybszych wskaźnikach mamy sygnały sprzedaży, a na niektórych indykatorach także negatywne dywergencje. Elementy te nie dają więc podstaw do optymizmu i jako dość prawdopodobny sugerują scenariusz zakładający test linii trendu wzrostowego z listopada. Po drodze możliwe jest jeszcze lekkie odreagowanie w pobliżu wsparcia na 1640 pkt., ale są raczej niewielkie szanse by spadek skończył się w tym rejonie.