Obroty wynoszą ok. 50 mln zł, więc aktywność inwestorów jst na zbliżonym poziomie jak wczoraj. Warto odnotować, że w poniedziałek z dużych firm handlowano głównie akcjami Pekao. Dziś na Pekao obrót jest niewielki. Za to na innych firmach dzieje się sporo. Po obniżce rekomendacji ze strony DI BRE 1,5% traci TP. Kolejny dzień wyraźnie w dół idzie Dębica. Słabo wypadają banki, które zniżkują po 1-2%. To, że wszystkie spółki z WIG20 są na minusie, nie nastraja najlepiej na resztę dnia. Dodatkowo, spadek bazy na kontraktach może uaktywnić arbitrażystów. Zamykając swoje pozycje otwierane przy wyższej bazie, będą zwiększali podaż na kasowym. Stąd najbardziej prawdopodobnym wariantem jest udany atak na wsparcie i w konsekwencji zniżka w kierunku 1617 pkt. Rozstrzygałoby to, że zryw kupujących z początku roku nie był wcale początkiem nowej fali wzrostowej, a jedynie podciągnięciem rynku w górę po to, by po lepszych cenach dystrybuować papiery.

Trudno znaleźć inne uzasadnienie dla słabości rynku, jak zagrożenia fiskalne. I nie chodzi tu o to, czy plan Hausnera znajdzie poparcie w Sejmie, czy nie. Chodzi o to, że jego złagodzenie w pierwszych latach realizacji przybliża nasz kraj do sporych trudności, wynikających z przekroczenia kolejnych progów ostrożnościowych. Nie ma co powtarzać, że oznaczałoby to ostry kryzys państwa i zamieszanie nie tylko gospodarcze, ale i zapewne polityczne. Warto też przypomnieć, że ostateczną realizacją planu Hausnera będzie przyjęcie wszystkich ustaw. Będzie to trwało kilka miesięcy, a przy niestabilnym poparciu parlamentarnym dla rządu los każdej ustawy będzie niepewny. I w końcu samo wdrożenie planu Hausnera nie chroni przed zapaścią finansów publicznych. Daje jedynie nadzieję na jej zapobieżenie.

Wczorajsza sesja w USA była ostrzeżeniem, ale niczego nie rozstrzygnęła. Od pewnego czasu koniunktura na świecie ma mniejsze znaczenie dla naszej giełdy. Taka sytuacja utrzyma się w kolejnych dniach.