Dzisiejsza sesja będzie upływać na próbie jego obrony. Jeśli to się nie uda otrzymamy potwierdzenie sygnału sprzedaży, jaki powstał na wczorajszej sesji. Obroty, jak i szerokość zniżki, a także skala spadku poszczególnych spółek powodują, że sytuacja posiadaczy akcji nie jest w tej chwili korzystna. Również dziś prawie wszystkie duże spółki idą w dół. Wyjątkiem jest Bank Millennium, ale akurat on wczoraj spadł najwięcej.
Nareszcie dostaliśmy jakiś konkretny sygnał z zagranicznych rynków. Niewielka zmiana tonu wypowiedzi Fed spowodowała przecenę na rynku akcji oraz podbiła rentowność obligacji. Wzmocniła też mocno dolara. Pokazała przy tym, jak bardzo giełdy boją się podwyżek stóp. Pytanie dlaczego się boją. Odpowiedzią jest kruchość amerykańskiego wzrostu gospodarczego, a zarazem nietrwałe podstawy poprawy wyników spółek. Pierwsze jest wynikiem stymulacji fiskalnej i monetarnej na niespotykaną dotąd skalę. Drugie w dużym stopniu spowodowane jest spadkiem dolara, co pozwala zwiększać przychody, co nawet przy mniejszej rentowności podbija zyski. Wiele analiz pokazuje jednak, że bez zmian kursu walutowego sprzedaż stałaby w miejscu, albo zwiększała się jedynie minimalnie.
U nas wciąż ogromne zagrożenia związane są z sytuacją finansów publicznych. Inwestorzy dali wyraz swojemu zaniepokojeniu tym, że wdrożenie planu Hausnera w obecnej formie nie będzie w stanie uchronić przed większymi problemami. Widać, że nastawienie inwestorów powoli się zmienia na gorsze. Znaczenie ma tutaj też to, że WIG20 kilka razy próbował przebić się przez 1700 pkt i za każdym razem brakowało kapitału. To powinno zniechęcić do trzymania akcji, bo na szybki powrót hossy się nie zanosi.
Po półtorej godzinie handlu WIG20 znajdował się tuż ponad 1600 pkt. Skala zniżki poszczególnych firm była mniejsza, ale to akurat nie jest żaden powód do optymizmu. Po przebiciu 1617 pkt WIG20 kolejne wsparcie będzie miał przy 1576 pkt.