Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 02.02.2004 20:04

Mamy za sobą trzecią sesję korekty spadku z ubiegłego tygodnia. Duży ruch w

środę oraz pogłębienie go w czwartek rano to spory cios w bycze portfele.

Teraz trwa leczenie skutków. Leczenie to trwa jak widać znacznie dłużej niż

sam cios. Zresztą nie wiadomo, czy jutro nie zajdzie proces ponownego

rozdrapywania ran. Po długiej czarnej świecy często zdarza się, że rynek

Reklama
Reklama

przez kolejne trzy sesje powoli rośnie (trzy małe białe świece). Po takiej

sekwencji powraca spadek. Jest tym bardziej prawdopodobne, gdy w wyniku tego

powolnego wzrostu nie uda się bykom wyjść ponad połowę wspomnianej czarnej

świecy. Dziś mieliśmy właśnie trzecią wzrostową sesję, a sam wzrost

zatrzymał właśnie w okolicy połowy zasięgu ubiegłotygodniowego spadku.

Czy to oznacza, że jutro czeka nas spadek? Oczywiście, że nie, ale można

Reklama
Reklama

założyć, że taki scenariusz jest prawdopodobny. No, ale to też żadna

wskazówka. W końcu praktycznie każdy jest prawdopodobny. Trzeba się jednak

czegoś trzymać. Spójrzmy na fakty. Prawie trzy tygodnie konsolidacji. W

czasie, jej trwania rynek kilkakrotnie markował wybicia, ale do nich

faktycznie nie dochodziło. W końcu nastąpił ten ruch. Ceny z hukiem opuściły

konsolidację wykreślając lukę bessy i czarną świecę. Czy to mało na sygnał

Reklama
Reklama

sprzedaży? Oczywiście, że nie. Zatem można założyć, że rynek wszedł w

tendencję spadkową i to w skali świec dziennych. Jeśli tak, to ostatnią małą

zwyżkę należy traktować jako korektę w ramach ruchu powrotnego do

konsolidacji, z której ceny się wybiły. Powrót w obręb konsolidacji to

faktyczne zanegowanie wybicia i prawdopodobny wystrzał cen w górę.

Reklama
Reklama
Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama