Reklama

ECM: Komentarz walutowy 05.02.04

Wczorajsze dane makroekonomiczne, mimo, że okazały się lepsze nie pomogły dolarowi. Przed zbliżającym się szczytem G-7 inwestorzy wykorzystali ten fakt, jako dobry pretekst do wyprzedaży "zielonych". Dodatkowo w styczniu spadł subindeks zatrudnienia ISM, co może nienajlepiej wróżyć piątkowym, miesięcznym danym z rynku pracy.

Publikacja: 05.02.2004 12:56

Dzisiaj inwestorzy czekają na konferencję po posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego. Z kolei na naszym rynku dzisiaj miała miejsce kolejna fala wyprzedaży złotego, jak informuje prasa szykuje się kolejne "rozwodnienie" planu Jerzego Hausnera...

ŚWIAT: Spory wzrost wskaźnika ISM w styczniu do poziomu 65,7 pkt., a także 1,1 proc. grudniowych zamówień w amerykańskim przemyśle nie pomogły notowaniom dolara. Subwskaźnik zatrudnienia zanotował spadek do 53,4 pkt. z 54,0 pkt., co może dobrze nie wróżyć piątkowym, miesięcznym danym z rynku pracy - przypomnijmy, że oczekuje się wzrostu liczby nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych o 150 tys., wobec nienajlepszych danych z grudnia, które pokazały przyrost o zaledwie 1 tys. etatów. Dodatkowo nad rynkiem coraz bardziej "wisi" rozpoczynające się jutro w Boca Raton na Florydzie spotkanie G-7. Tak jak pisaliśmy wcześniej każde spadki kursu EUR/USD będą wykorzystywane przez kupujących, gdyż coraz powszechniejsza staje się opinia, że spotkanie nie doprowadzi do żadnych ustaleń. Opublikowana wczoraj ankieta Reutera pokazała, że większość ekonomistów spodziewa się kursu EUR/USD powyżej poziomu 1,30 w przeciągu kilku miesięcy. Oczywiście ktoś zawsze może powiedzieć, że większość się myli. Warto jednak do tego dodać stwierdzenie, że jednak nie zawsze.

Dzisiaj przed południem przyszły dane z Niemiec, które pokazały nieznaczny spadek stopy bezrobocia w styczniu do 10,2 proc. z 10,4 proc. po uwzględnieniu czynników sezonowych. W dużej mierze jest to jednak efekt zmiany metodologii liczenia. Z kolei równo o godz. 12:00 Komisja Europejska podała, że w listopadzie sprzedaż detaliczna spadła o 1,9 proc. m/m i 1,6 proc. r/r, co okazało się znacznie gorsze od prognoz. O godz. 13:00 Bank Anglii zdecydował o podwyżce stóp procentowych o 25 p.b do 4,0 proc., co było zgodne z wcześniejszymi prognozami rynku. Niemniej jednak decyzja ta sugeruje, że proces podwyżek stóp procentowych na świecie rozpocznie się szybciej. Tyle, że w przypadku Europejskiego Banku Centralnego takie posunięcie byłoby w tym momencie fatalnym rozwiązaniem, a co do FEDu to pojawiają się głosy, że Alan Greenspan może ulec sugestiom Białego Domu, aby "przesunąć" tą operację na okres po wyborach prezydenckich.

Inwestorzy czekają teraz na konferencję prasową Europejskiego Banku Centralnego - podczas dzisiejszego posiedzenia zdecydowano o pozostawieniu stóp procentowych na niezmienionym poziomie 2,0 proc.. Rynek spodziewa się, że szef ECB nawiąże podczas niej do jutrzejszego spotkania państw G-7 i zasugeruje możliwe stanowisko odnośnie kursu EUR/USD. Konferencja rozpocznie się o godz. 14:30. O tej samej porze przyjdą dane makro z USA - cotygodniowe bezrobocie, które szacowane jest na poziomie 340 tys.

Technicznie wzrost ponownie zatrzymał się dzisiaj w okolicach 1,2595. Niemniej jednak poziom ten powinien być pokonany i najbliższym celem dla wzrostów będą okolice 1,27. Wsparcia ulokowane są na poziomach 1,2550 i 1,25.

Reklama
Reklama

POLSKA: Prasowe spekulacje odnośnie wycofania się rządu z planu obniżenia zasiłków chorobowych, a także mniejszych cięć w świadczeniach przedemerytalnych spowodowały, że ponownie pojawiły się poważne obawy, co do tego, że plan Hausnera zostanie "rozwodniony" i w efekcie cała operacja będzie tylko kosmetyczną i nie przyniesie oczekiwanych efektów. Warto wspomnieć, że tylko reforma świadczeń przedemerytalnych miała przynieść aż 3,5 mld zł oszczędności do 2007 roku, tymczasem najprawdopodobniej da tylko 785 mln. W takiej sytuacji rynek szybko zignorował wczorajsze "zapewnienia" wicepremiera Hausnera, który powiedział, że będzie starał się, aby tegoroczny deficyt budżetowy był mniejszy o 3 mld zł. Jerzy Hausner powiedział także, że przyjęcie euro w 2009 roku nadal jest możliwe, o ile program reformy finansów zostanie przyjęty. Tyle, że coraz więcej obserwatorów stawia te obietnice, pod dużym znakiem zapytania. W takiej sytuacji nie dziwi fakt, że inwestorzy zagraniczni coraz bardziej tracą zRynek jest także coraz bardziej przekonany do tego, że dojdzie w tym roku do przekroczenia 55 proc. progu oszczędnościowego relacji długu publicznego do PKB, a co to będzie oznaczać to wiadomo. Wprawdzie wczoraj rząd zapowiedział, że rozważy przejście na unijny system ESA-95, który pozwoli w księgowy sposób "poprawić" wskaźniki, jednak stanie się tak dopiero po przeprowadzeniu reform finansów publicznych. A może jednak trzeba będzie dokonać takiej operacji wcześniej? Nie mniej jednak ona również podważa zaufanie i przynosi tylko doraźny, krótki efekt.Odnośnie szukania politycznego poparcia dla planu Hausnera to ostatnie rozmowy pokazują, że nie będzie to łatwe. Sprzeciwiły się temu PO i PSL, a PO wciąż się waha uzależniając swoją decyzję od przedstawienia konkretnych wyliczeń. Jednak, jeżeli dojdzie do dalszego "rozwodnienia" planu to także można spodziewać się negatywnej odpowiedzi. W takiej sytuacji za nieco "dramatyczną" można uznać dzisiejszą wypowiedź Krzysztofa Janika, którego zdaniem trzeba będzie rozmawiać z tymi, co odeszli z SLD...

Technicznie tak jak zakładaliśmy złoty umocnił się wczoraj w okolice 1,0 proc. odchylenia po słabej stronie parytetu, po czym powrócił do spadkowego trendu. W obecnej sytuacji realne staje się testowanie okolic 3,0 proc., które obserwowaliśmy pod koniec października ubiegłego roku.

Marek Rogalski

Analityk walutowy

Euro Consulting & Management Sp. z o.o.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama