Otwarcie sesji wypadło prawie dokładnie przy górnym ograniczeniu i przez kolejne półtorej godziny byki utrzymywały indeks mniej więcej na tej wysokości. Obroty jednak nie odbiegają od tego, co obserwowaliśmy w poprzednich dniach, więc trudno w tej chwili mówić o zdecydowanym ataku kupujących. Raczej podaż zachęcona korzystnym przebiegiem piątkowej sesji w USA i nadziejami na porozumie wokół planu Hausnera wycofała się na wyższe poziomy. Tak czy inaczej istnieje szansa, że rynek dostanie dziś ważny sygnał. Zamknięcie ponad 1674 pkt anulowałoby sygnał sprzedaży z 28 stycznia i znów pozwalałoby myśleć o ataku na 1712 pkt. Dopóki jednak to się nie stanie do zwyżki trzeba podchodzić z rezerwą. Samo wysokie otwarcie to zbyt mało, by zmienić obraz rynku. Jednocześnie nic nie zmienia się w sprawie fundamentów, które w głównej mierze opierają się na finansach publicznych i płynących z tej strony zagrożeniach.
Zadowalająca jest szerokość dzisiejszego wzrostu. Na wartości zyskuje 17 firm z WIG20. jednak w większości wypadków zmiany są niewielkie. W skali większej niż indeks rośnie mniej więcej 1/3 firm. Przewodzi ponownie KGHM, zyskujący prawie 4%. Widać, że jest to w tej chwili najważniejsza spółka wpływająca na kondycję całego rynku. Jej notowania w pewnym stopniu determinują popyt na inne duże firmy. KGHM zmaga się oporem w okolicach 32 zł. Patrząc na rekordowe ceny miedzi warto pamiętać, że są one już w dużym stopniu wliczone w cenę akcji. Z analizy międzyrynkowej płynie wniosek, że zwrot na rynku akcji następuje wcześniej niż na rynku towarowym. Zatem przez pewien czas mamy do czynienia z sytuacją rosnących cen surowców i stojących w miejscu lub spadających kursów akcji. Oczywiście, w przypadku problemu ograniczonej płynności naszej giełdy pozostaje wątpliwość na ile ta teoria może sprawdzić się u nas w praktyce.
Znów dużym zainteresowaniem cieszą się mniejsze firmy. O skali zjawiska świadczy 4-proc. wzrost kursu Kruka po podaniu wyników dużo gorszych od 3 razy korygowanych w dół prognoz.