Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 16.02.2004 07:58

Oprócz pierwszych dwóch spadkowych godzin, indeksy w Stanach utknęły w

konsolidacji i na dobrą sprawę możnaby mówić o nudnej sesji. Możnaby, gdyby

nie środowo/czwartkowe pieśni pochwalne Greenapana. Słowa słowami, a dane

makro pokazały zupełnie co innego i inwestorzy w końcu zaczęli się

zastanawiać, że coś tutaj jest nie tak. Choćby to, że dlaczego skoro

Reklama
Reklama

gospodarka się tak świetnie rozwija, to nie grozi jej teraz podwyżka stóp ?

Takich wątpliwości nie było w środę/czwartek, a inwestorzy bezgranicznie

zawierzyli Greenspanowi.

Wątpliwości zasiały trzy dane. Najpierw czwartkowa rozczarowująca liczba

nowych wniosków od bezrobotnych, która zamiast 345k wyniosła 363k. To wbrew

gadającym głowom nie zwiastuje spadku bezrobocia. Następnie w piątek

Reklama
Reklama

inwestorów zaszokował trochę (i zapewne Greenapana, który nie mógł znać tych danych) deficyt handlowy (-42,5 mld wobec oczekiwań 40,0), czyli

znowu słowa Greenspana wystawione zostały na ciężką próbę i okazało się, że

samo osłabienie dolara nie wystarczy. Na deser wstępny odczyt indeksu

nastroju za luty, który po ostatnich zaskakująco słabych danych o bezrobociu

także zaskoczył inwestorów i zamiast utrzymania optymizmu blisko szczytów

(103,3) mieliśmy załamanie ponad 10 pkt. Michigan.gif Już tylko jako

Reklama
Reklama

ciekawostkę powiem, że takiemu odczytowi towarzyszyły od rana plotki o

wzroście indeksu, co policzono na podstawie podobnych, ale częściej

obliczanych wskaźników, czyli podwójne rozczarowanie.

To, że po takiej dawce indeksy spadły tak mało Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif

byki zawdzięczają po pierwsze wspominanym w Weekendowej wpłatom do funduszy,

Reklama
Reklama

a więc masą nowych środków na parkiecie, a po drugie przede wszystkim

dynamice ostatniego trendu, bo teraz każda korekta to okazja do powiększenia

pozycji na rynku. Ostatnie miesiące bez dwucyfrowej korekty pokazały, że to

najlepsza strategia.

Dzisiaj w Stanach święto i dopiero od jutra rynki ekscytować będą się nową

Reklama
Reklama

serią danych makro. Ciężar "emocji" przesuwa się teraz właśnie w tym

kierunku. We wtorek produkcja przemysłowa, w środę dane z rynku

nieruchomości, w czwartek PPI z tradycyjną liczbą wniosków, oraz LEI i

indeks aktywności gospodarki w rejonie Filadelfii. Wszystko przyprawione

piątkowym CPI, a choć nie były to ostatnio dane mogące wzruszyć rynkiem, to

Reklama
Reklama

po wystąpieniu Greenspana i przy ożywionej dyskusji o zbliżających się

podwyżkach, mogą okazać się jednymi z ważniejszych.

W obliczu dzisiejszego święta w USA dla naszego rynku jedyny i najważniejszy

czynnik wpływający na kierunek indeksów to wyniki spółek. Fatalnym zwyczajem

na naszym rynku jest brak informacji, o której godzinie publikowane będą

wyniki poszczególnych spółek. Znamy tylko datę publikacji raportu, ale czy

będzie to po sesji, czy też jeszcze przed sesją, pozostaje się tylko

domyślać. Do tego przy części spółek okazuje się, że przed sesją nie oznacza

przed 9:00, ale przed rozpoczęciem handlu akcjami, czyli np. 9:45. Szkoda,

że w tym temacie nie ma porządku podobnego do giełd zachodnich, a to

przecież kluczowe dla rynku informacje.

Wyniki publikuje dzisiaj Comarch, Computerland, KGHM, BRE i Agora. Ta

ostatnia podała już, że strata wg MSR w IV kwartale wyniosła 0,2 mln. To

wyniki nieco lepsze od oczekiwań analityków, którzy w ankiecie Reutera

prognozowali stratę rzędu 0,8 mln. O godzinie 11:00 BRE zapowiedziało

konferencję prasową na temat wyników, tak więc zapewne także lada chwila

poznamy też te wyniki. Spółki informatyczne całego rynku raczej nie wzruszą,

tak więc jako sygnał do wybrania kierunku pozostaje jeszcze KGHM. Tutaj dla

nikogo nie będzie niespodzianką świetny wynik, gdyż zarówno ceny miedzi, jak

i słabość złotego biją rekordy, co w obu pro po sesji.

Pomimo lepszych wyników Agory nie spodziewałbym się nowej fali wzrostów. Na

razie, jak już pisałem, trzeba nieco schłodzić rozpalone głowy i zrealizować

nieco zysków, by pojawiła się chciwość na nowe. Nie ma jednak czynników,

które mogłoby popchnąć nas do korekty na minusy. Sesja w USA choć słaba, to

przy ostatniej skali wzrostów jest jeszcze za małym spadkiem, by była dla

nas impulsem. Wygląda więc na to, że wejdziemy w konsolidację, która nie

będzie nikogo dziwić, bo aktywność naszego rynku przy amerykańskim święcie

zawsze jest znikoma. Ewentualne nowe szczyty już na dzisiejszej sesji bardzo

by mnie zaskoczyły. Kontrakty.gif Indeks.gif MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama