Jednak już dzisiaj dolar odzyskał grunt, a przyczyniły się do tego gorsze dane makro z Wielkiej Brytanii, które doprowadziły do sporego spadku notowań funta. Ten z kolei pociągnął za sobą euro. Natomiast u nas złoty nadal pozostaje mocny, a inwestorzy czekają na jutrzejszą aukcję 10-letnich obligacji o wartości 1,7 mld zł.
ŚWIAT: Po dramatycznym dla dolara piątku, który przyniósł sporą jego przecenę, wczoraj negatywna tendencja była kontynuowana. Spotkanie szefów banków centralnych w Banku Rozliczeń Międzynarodowych w Bazylei nie przyniosło żadnych nowych interesujących informacji. W oficjalnym komunikacie dyplomatycznie stwierdzono, że kwestia forexu nie była poruszana, co sugeruje, że albo zapadły jakieś tajne ustalenia, bądź różnice zdań były zbyt duże. W każdym razie jedno po konferencji może być "pewne" - światowe ożywienie gospodarcze idzie już pełną parą, a zagrożenia się pomału niwelują. Tyle, że ogólniki zazwyczaj niewiele ze sobą wnoszą. Wczoraj wieczorem głos zabrał Sekretarz Skarbu John Snow stwierdzając, że bank centralny FED postępuje właściwie nie decydując się jeszcze na podwyżki stóp procentowych. Jego zdaniem inflacja pozostaje niska, a wzrost gospodarczy powinien przyspieszyć, co w końcu doprowadzi do stworzenia większej ilości nowych miejsc pracy. Snow powtórzył także swoją mantrę odnośnie polityki silnego dolara i odniósł się także do kwestii uwolnienia kursu chińskiego juana, który obecnie jest sztywnie związany z dolarem. W jego opinii takie posunięcie byłoby co prawda wskazane, jednak nie jest ono na ten moment niezbędne. Podsumowując wczorajsze przemówienie Snowa utwierdziło rynek we wcześniejszych przypuszczeniach, że amerykańskiej administracji nie zależy obecnie na podwyżkach procentowych. Głównym "zadaniem" jest teraz wykorzystanie maksimum mocy z gospodarki w ten sposób, aby przekuć to na sukces wyborczy obecnego prezydenta. Tymczasem on sam ma się o co martwić. Pojawiają się spekulacje, że kandydatem na wiceprezydenta z ramienia Demokratów może stać się Hilary Clinton. Tym samym tandem Kerry-Clinton mógłby okazać się wyborczym strzałem w dziesiątkę.
Dzisiaj rynek zwrócił oczy na funta, który sporo stracił na wartości po opublikowaniu gorszych danych makro. Produkcja przemysłowa w Wielkiej Brytanii wzrosła w styczniu odpowiednio o 0,2 proc. m/m i 1,5 proc. r/r wobec oczekiwań na poziomie 0,5 proc. m/m i 1,6 proc. r/r. Jednak nie one wywołały "piorunujący efekt". Okazały się nimi fatalne dane o deficycie handlowym w styczniu, który wzrósł do poziomu 5,6 mld funtów z 4,0 mld funtów miesiąc wcześniej. Przyczynił się do tego spory spadek eksportu, co jest wynikiem coraz droższego funta. Tym samym natychmiast pojawiły się spekulacje, co do tego, że Bank Anglii może nie być na razie skłonny do dalszego podnoszenia stóp procentowych.
Informacje z rynku funta pociągnęły do dołu także euro, które znalazło się poniżej poziomu figury 1.24 w relacji do dolara. Opublikowane w samo południe dane z Niemiec pokazały spadek produkcji przemysłowej o 0,1 proc. w styczniu, wobec prognoz wzrostu na poziomie 0,12 proc. Jest to kolejna nienajlepsza informacja z tego kraju po spadku indeksu Ifo, zamówień w przemyśle i nieznacznym wzroście stopy bezrobocia. To wszystko "zrzucane" jest jednak na razie na wysoki kurs EUR/USD, który w styczniu rzeczywiście odnotowywał rekordowe poziomy. Z faktyczną oceną warto zatem zaczekać do danych za luty.
Technicznie na EUR/USD po przełamaniu w dół poziomu figury 1,24 zbliżyliśmy się do wsparć w rejonie 1,2360, co może wygenerować ruch powrotny. W dłuższym horyzoncie o kształcie rynku zadecydują dane makro z USA, których publikacja rozpoczyna się już jutro.POLSKA: Wprawdzie ostatnie dni przyniosły poprawę nastrojów na rynku złotego, a także długu, co dobrze pokazał wczorajszy przetarg rocznych bonów skarbowych, gdzie stosunek popytu do podaży wyniósł 4,6 i tym samym był największy od maja ubr., to na powierzchni zaczynają pojawiać się pierwsze rysy. Ostatnia krajowa konwencja ujawniła spore problemy w rządzącym Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Ostatnie zmiany we władzach SLD w opinii obserwatorów były raczej kosmetyczne i mogą nie załatwić wielu problemów, z których głównym jest uwikłanie się w zbyt wiele afer, w tym tą największą - Lwa Rywina. Tym samym widać, że SLD trudno będzie się zreformować i nie można wykluczyć, że po wyborach do Europarlamentu dojdzie do rozłamu w tej partii. Nie byłaby to najlepsza informacja w kontekście realizowania planu Hausnera, gdyż najpewniej szybko doprowadziłaby do nowych wyborów parlamentarnych. Zresztą znamienna może być niedzielna wypowiedź szefa Platformy Obywatelskiej, Donalda Tuska, który za głównego przeciwnika politycznego nie uznał już SLD, tylko Samoobronę. To jednak długoterminowe spekulacje, które nie będą mieć wpływu na bieżące notowania. Tutaj liczyć będą się wyniki jutrzejszego przetargu 10-letnich obligacji o wartości 1,7 mld zł. Wydaje się, że powinien być on udany. Technicznie tym samym będzie oznaczać to dalsze umocnienie złotówki i przetestowanie poziomu 1,5 proc. odchylenia po słabej stronie parytetu.