Wątpliwe jednak, aby ECB rzeczywiście zajął w tej sprawie oficjalne stanowisko. Tymczasem przed nami kolejne publikacje danych makro z USA o godz. 14:30 (cotygodniowe bezrobocie i sprzedaż detaliczna w lutym) i mogą one sporo namieszać na rynku. Z kolei u nas złoty nieco się osłabił i ponownie zaczynają dominować czynniki polityczne - w tym coraz większy "strach" przed Andrzejem Lepperem...
ŚWIAT: Ostatnio zmienność rynku EUR/USD przyprawia o ból głowy nie jednego tradera. Wczoraj gorsze dane o deficycie handlowym USA w styczniu, który wzrósł do 43,1 mld USD paradoksalnie wywołały spore umocnienie dolara. Gorsze okazały się też publikowane po południu dane o wysokości zapasów hurtowych w styczniu, które zwiększyły się tylko o 0,1 proc. Z kolei informacje, które nadeszły dzisiaj rano z Hiszpanii, gdzie doszło do czterech zamachów bombowych nie wpłynęły znacząco na rynek. O wiele większy wpływ na rynek miały nieoficjalne informacje, podane przez jedną z agencji, że ECB przygotował raport, z którego wynika, że wzrost EUR/USD do poziomu 1,30 nie miałby negatywnego wpływu na europejską gospodarkę. Wątpliwe jest jednak, aby ECB zajął w tej sprawie rzeczywiście oficjalne stanowisko - można się spodziewać, jaka byłaby reakcja europejskich polityków....
Technicznie po spadku do zakładanego poziomu 1,2180-1,2190 nastąpiło korekcyjne odbicie, które doprowadziło notowania EUR/USD do poziomu figury 1,23. Późniejszy gwałtowny spadek sugeruje jednak, że strona podażowa na razie jest na rynku górą. Niemniej jednak nie można wykluczyć ponownej próby ataku na dzisiejsze maksima. Dzisiaj o godz. 14:30 kolejna garść informacji z USA, poza cotygodniowym bezrobociem, które spodziewane jest na poziomie 346 tys., rynek będzie zwracał uwagę na wyniki sprzedaży detalicznej za luty, którą szacuje się na poziomie 0,5-0,6 proc. Jej kolejny spadek, jak to miało miejsce w styczniu, w kontekście słabych danych z rynku pracy opublikowanych w minionym tygodniu, mógłby zaszkodzić notowaniom dolara.
POLSKA: Wczorajsza wypowiedź węgierskiego ministra finansów, który stwierdził, że Komisja Europejska powinna złagodzić i uelastycznić kryteria fiskalne dla krajów chcących wstąpić do strefy euro ponownie wywołała powrót dyskusji pod hasłem "kiedy, jak i czy w ogóle". W wywiadzie udzielonym dzisiaj niemieckiemu wydaniu Financial Timesa, prezes NBP Leszek Balcerowicz powiedział, że aby myśleć o wstąpieniu do systemu ERM-2, który jest "przedsionkiem" przed przyjęciem wspólnej waluty, trzeba najpierw doprowadzić do końca reformę finansów publicznych. Zdaniem niektórych wypowiedź ta może sugerować, że bank centralny nie będzie naciskał z decyzją. Tymczasem w opinii Ernsta Welteke z Europejskiego Banku Centralnego, już w 2008 roku w strefie euro mogliby znaleźć się pierwsi nowi członkowie. Jednak to nie dyskusja o euro wydaje się być przyczyną dzisiejszego nieznacznego osłabienia się złotówki. Tutaj znów zaczynają dominować czynniki polityczne - po lekturze dzisiejszych mediów widać, że wizja premiera Andrzeja Leppera poważnie wstrząsnęła naszą sceną polityczną. Jeżeli tak by się stało, to wdrażana dopiero, co reforma finansów publicznych byłaby zagrożona. Z drugiej jednak strony zagrożenie to jest nieco wyolbrzymiane i nie powinno mieć wpływu na bieżące notowania rynkowe. Dzisiaj wieczorem w Sejmie zaplanowane zostało głosowanie nad wyborem i składem nadzwyczajnej komisji sejmowej, która ma zając się opracowywaniem ustaw z planu Hausnera, które następnie będą trafiać pod głosowania. Jak powiedział wczoraj Wiesław Kaczmarek mogłaby ona rozpocząć pracę już w przyszły wtorek, a do końca miesiąca dwie ustawy z tzw. planu "zimowego" mogłyby zostać zaakceptowane przez parlament. Technicznie widać, że złoty nie zdołał jednak umocnić się poniżej poziomu 1,5 proc. odchylenia od parytetu i powrócił powyżej poziomu 2 proc. Sugeruje to, zatem, że do końca tygodnia złoty może pozostawać nieco słabszy z możliwością testowania okolic 2,5 proc po słabej stronie parytetu.
Marek Rogalski