W drugiej połowie napór podaży nieco wprawdzie zelżał i zapanowała względna stabilizacja, ale choć może to zwiastować próbę odreagowania spadków w najbliższych dniach to jednak sesja pozostawia po sobie negatywne wrażenie pogarszając wyraźnie obraz rynku. Już na otwarciu kurs zszedł poniżej istotnych wsparć w strefie 1768-1774 pkt. i szybko przebił kolejną z barier na poziomie 1759 pkt. Tuż poniżej doszło do uspokojenia, ale próby powrotu ponad tę granicę nie przynosiły efektu kończąc się zaledwie lekkim naruszeniem. Jeszcze przed południem niedźwiedzie potwierdziły swą dominację kolejnym mocnym atakiem. Do godziny 13 kurs opadał bez większych problemów pokonując kilka następnych wsparć by ostatecznie dotrzeć do 1733 pkt. Blisko znajduje się ostatnie ze zniesień obecnego ruchu wzrostowego i popyt podjął walkę tuż powyżej. Najpierw doszło do zahamowania przeceny i lekkiej konsolidacji, jednak kiedy kolejne próby pogłębienia dna nie powiodły się, na półtorej godziny przed końcem miało miejsce odbicie, któremu sprzyjały nieco lepsze dane z rynku pracy w USA i stabilizacja na zachodzie. Pomimo jeszcze jednego spadku w końcówce udało się lekko podciągnąć rynek do góry, dzięki czemu ostatecznie część strat została odrobiona.
Sesja przyniosła kilka negatywnych sygnałów, które nie są dobrym prognostykiem na najbliższą przyszłość. Jej lekko pozytywnym efektem jest wprawdzie obrona wsparć wyznaczonych przez 50% i 61.8% zniesienia ostatniej fali wzrostowej odpowiednio na wysokości 1748 pkt. i 1728 pkt., ale nie są to sygnały pozwalające liczyć wkrótce na większą poprawę. Świeca z dolnym cieniem ma kształt przypominający wzrostową formację młota, ale biorąc pod uwagę niewielki ruch jaki ją poprzedza trudno raczej wiązać z nią zbyt duże oczekiwania. Niewykluczone wprawdzie, że w sumie dość mocna przecena z ostatnich dni sprowokuje wkrótce odbicie, jednak większość przesłanek nakazuje traktować je jako korektę spadków. Jednym z sygnałów potwierdzających narastającą przewagę podaży jest zejście poniżej wsparcia w strefie 1768-1774 pkt. i praktyczny brak reakcji popytu na ten fakt, co powoduje, że o konsolidacji w okolicach szczytów można zapomnieć. W dalszym ciągu powodów do optymizmu nie dają też wskaźniki. Obok ważnych sygnałów sprzedaży na szybkich oscylatorach najgorsze wrażenie robi MACD, który po negatywnej dywergencji dał wczoraj sygnał sprzedaży przecinając średnią. Na uwagę zasługuje natomiast ROC, który nie tylko nie potwierdził spadku, ale też powrócił do ruchu wzrostowego. Na dzisiejszej sesji podaż może wykorzystać argument w postaci kolejnego spadku w USA i przynajmniej na początku przejąć inicjatywę. Osłabienie nie powinno być jednak już tak mocne jak wczorajsze i w trakcie dnia możliwa jest poprawa. Do jej zakresu i trwałości należy podchodzić ostrożnie i najprawdopodobniej zakończy się na korekcyjnym odbiciu.