Na tle innych giełd, nasza na początku była stosunkowo mocna, ale popyt zaczął dostrzegać negatywne elementy w postaci chociażby pogarszającej się koniunktury na świecie, napiętej sytuacji politycznej w naszym kraju, czy też przypomnianego przez ostatnie wydarzenia w Madrycie zagrożenia terroryzmem. Spowodowało to jego cofnięcie, a z drugiej strony było wystarczającym argumentem do zwiększenia aktywności przez stronę podażową.

Pierwsze dni przyniosły test kluczowego wsparcia, jakie wyznaczała linia wzrostów z listopada. Pomimo dość zdecydowanego ataku popyt zdołał na wtorkowej sesji obronić tę granicę i wyciągnąć indeks nieco wyżej. Następnego dnia stało się to pretekstem dla lekkiego odbicia, choć nie można powiedzieć by było ono oznaką większego ożywienia byków. Straty z początku okresu udało się z nawiązką odrobić, jednak uformowana na wykresie świeca bardziej reprezentowała niezdecydowanie niż optymizm. Obawy te potwierdziły się już na kolejnej sesji, która przyniosła nie tylko nowy test linii trendu, ale też jej przebicie. O ile jeszcze z uwagi na niewielką skalę przełamania i niższe obroty można było mieć wątpliwości co do wagi tego niekorzystnego sygnału, to rozwiała je końcówka. W piątek mieliśmy bowiem nieskuteczny powrót ponad wsparcie i spadek przy dużym obrocie.

Obraz rynku wyraźnie się pogorszył. Zejście poniżej linii trendu jest bowiem silnym sygnałem zapowiadającym dalsze osłabienie w najbliższym czasie, a granica ta biegnąca aktualnie na wysokości 1739 pkt. i przyrastająca w tempie ok. 5 pkt na sesję będzie ważnym oporem. W ujęciu dziennym można wyznaczyć niewielki kanał, w którym indeks porusza się od dwóch tygodni. W piątek przy dolnej granicy (obecnie na 1687 pkt.) wypadło minimum, a więc nie można wykluczyć lekkiego odbicia w perspektywie kilkusesyjnej. Może ono przynieść kolejną próbę powrotu ponad powyższe wsparcie, ale na tym powinno się skończyć. Kolejną barierą podażową jest lokalne maksimum ze środy na wysokości ok. 1767 pkt. Szanse jego mocniejszego testu, a tym bardziej pokonania wkrótce są niewielkie, a bez tego trudno z kolei myśleć o większej zwyżce.

Niekorzystny obraz i perspektywy rynku potwierdza także większość wskaźników. Na niektórych szybkich oscylatorach, jak CCI czy %R widać już spore wyprzedanie, które zwiększa co prawda podatność na odreagowanie, ale nie można traktować tego jako zapowiedzi wyraźniejszego odbicia. Wystarczy bowiem zwrócić uwagę na sytuację na ROC, czy MACD by ewentualny ruch wzrostowy klasyfikować jedynie jako korektę spadków. Oba te indykatory znajdują się bowiem w wyraźnych trendach zniżkowych pozostając pod poziomami sygnału. Wskaźniki kierunkowe DMI także nie dają powodów do optymizmu. ADX spada potwierdzając coraz mniejszy potencjał wzrostów, a +DI i -DI są w układzie typowym dla spadków. Pogorszył się układ indykatorów tygodniowych. MACD i ROC utworzyły wyraźniejsze wierzchołki, a dodatkowe obawy budzą na nich spore negatywne dywergencje oraz sygnał sprzedaży na tygodniowym RSI.

Podsumowując, obecny obraz rynku nie napawa optymizmem. Przewagę przejęła strona podażowa potwierdzając to przebiciem kilku ważnych wsparć, a zwłaszcza linii trendu wzrostowego z listopada, która powinna być wkrótce silnym oporem. Zejście poniżej tej granicy jest jednocześnie mocnym sygnałem otwierającym drogę dla większej przeceny. Jakkolwiek możliwe jest wkrótce lekkie odreagowanie to jednak większość obecnych przesłanek sugeruje, iż będzie to jedynie korekta zniżki. Takie elementy jak negatywne zachowanie wskaźników tak dziennych jak i tygodniowych nie zapowiadają większej poprawy, a wręcz przeciwnie są kolejnymi argumentami na rzecz dalszego osłabienia. Po ewentualnym odbiciu wysoce prawdopodobny jest powrót do spadków, a w perspektywie najbliższych tygodni ich celem mogą przynajmniej okolice ok. 1660-1665 pkt. W tym przedziale mamy kolejne ważne wsparcia w postaci 38.2% zniesienia listopadowej fali oraz minimum z 25 lutego.