WIG odbił się wczoraj od przełamanej w ostatni piątek linii, wyznaczającej dolną granicę kanału wzrostowego, w jakim indeks pozostawał od początku roku. Tę formację można traktować jak fazę dystrybucji po ubiegłorocznym wzroście. Dopóki nie zostanie zanegowany ten sygnał sprzedaży trzeba się liczyć z pogorszeniem koniunktury. Kluczowym wsparciem są okolice 23 tys. pkt dla WIG. Tutaj mniej więcej znajduje się pokonany niedawno szczyt z 2000 r. Tutaj również mamy ostatni dołek. Przy obserwowanym marazmie to wsparcie wydaje się dziś bezpieczne. Jednak każda zniżka będzie przybliżać rynek do testu tej bariery. Biorąc pod uwagę tworzącą się na tygodniowym MACD negatywną dywergencję sytuacja szerokiego rynku staje się coraz mniej ciekawa.

O rosnącym niepokoju związanym ze sceną polityczną świadczy dzisiejsze osłabienie złotego. Traci on po ok. 3 grosze wobec dolara i euro. Nie widać dobrego rozwiązania dla rynków. Zmiana premiera zapewne na krótko poprawi nastroje. Nowe wybory to niepewność dotycząca tego kto wygra i jaki rząd powstanie. To też odsunięcie w czasie głosowań na d kolejnymi ustawami z panu Hausnera, licytacja przedwyborcza partii i groźba zwycięstwa populistów. Koalicja z PSL to ograniczenia cięcia wydatków i dalsze rozwodnienie planu oszczędnościowego. Pozostanie L. Millera na stanowisku to dryf gospodarczy. Zważywszy na to, że trzeba będzie się już niedługo zmagać z wyzwaniami związanymi z wejściem do UE, słaby rząd dobrze nie rokuje.

Można zatem przypuszczać, że dzisiejszy dzień będzie przebiegał dalej pod znakiem wyczekiwania i nie przyniesie żadnych rozstrzygnięć. Ważnym sygnałem stałoby się wyjście WIG ponad 23,7 tys. pkt albo spadek poniżej 23 tys. pkt.