Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 05.04.2004 17:05

Sesja walki - tak chyba najlepiej podsumować dzisiejsze notowania. Fundusze

walczyły z marcowym szczytem, a drobni inwestorzy z nudą.

Tylko początek i końcówka były ciekawe. Nie można jednak opisywać indeksu i

kontraktów jako jednego rynku, bo zachowanie było zupełnie różne. Z rana

dominował pogląd, że zaczniemy dzisiaj bardzo wysoko i rozpocznie się mocne

Reklama
Reklama

sypanie. Oczywiście było zupełnie odwrotnie, czyli indeks rozpoczął dość

nisko (sesyjne minima), a później całą sesję WIG20 robił systematycznie

wyższe dołki z wybiciem w górę w końcówce sesji. Nawet jednak faza

początkowego wzrostu nie zmieniła nastawienia kontraktów. Szczególnie

właśnie przed południem dominował pesymizm i pogłębialiśmy minima, kończąc

spadki dopiero na 1816 pkt.

Reklama
Reklama

Zadziwiający jest ten sceptycyzm kontraktów. Baza na nowej serii schodziła

niedawno na minusy, w piątek też rynek terminowy zachowywał się fatalnie i

dzisiaj znowu to samo - żaden wzrost indeksu nie jest wyprzedzany, a

kontrakty jedynie trochę na siłę naśladują nowe maksy WIG20.

Ja rozumiem obawy rynku, bo sam mam ich bez liku. Zresztą pisałem już, że

należałoby teraz oczekiwać, że euforia na dużym obrocie wręcz zakończy

Reklama
Reklama

wzrosty i to jest prawdopodobnie ich ostatnia faza. Jednak nawet jeśli to

niedźwiedzie twierdzenie jest prawdziwe, to najpierw musi nastąpić

euforyczny wzrost, który "wyciśnie" wszystkich pesymistów, a ich kapitulację

widać będzie po rozciągnięciu bazy powyżej +25-30 pkt. a wszystkiemu

towarzyszyć będzie wyraźny spadek liczby otwartych pozycji na kontraktach.

Reklama
Reklama

Oczywiście nikt nie zagwarantuje, że jesteśmy skazani na taką chwilę byczego

raju, bo równie dobrze możemy faktycznie zawrócić na marcowych szczytach

Kontrakty01.gif Indeks01.gif Jednak przy sile piątkowego wzrostu i świetnym

zachowaniu rynków zachodnich (Węgry i Praga) bez sygnałów słabości rynku

obstawianie takiego scenariusza to liczenie na szczęście. Dzisiaj sygnałów

Reklama
Reklama

słabości rynku nie było i choć oczywiście sesja nie zrobiła takiego wrażenia

jak piątkowy wyskok, to póki co nie ma wyjścia jak zakładać kontynuację

rozpoczętego wzrostu. Warto jeszcze przy tym ostrzec, że słabe zachowanie

rynku to nie koniecznie ruszenie do dramatycznego spadku. Jeśli wyjdziemy na

nowe szczyty i rynek znowu dostanie zadyszki, to już wtedy można szykować

Reklama
Reklama

się do głębszej korekty. Póki co, ściana strachu na kontraktach dalej nie

pozwala. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama