Inwestorom udzielił się nastrój Świąt. W Wielki Piątek cześć rynków finansowych nie pracuje, czwartek jest więc ostatnim dniem pracy przed przedłużonym weekendem. Poza tym wciąż nie ma rozstrzygnięć politycznych. Dzisiaj nie trafiły na rynek żadne nowe istotne informacje dotyczące rozmów w sprawie powołania rządu. Marek Belka wciąż daje do zrozumienia, że szanse na objęcie przez niego funkcji premiera są spore, ale nie ma to odzwierciedlenia w oficjalnych stanowiskach poszczególnych partii politycznych.
Na porcje kolejnych danych makroekonomicznych musimy poczekać do przyszłego tygodnia. Wydaje się jednak, że nawet dobre informacje o rachunku obrotów bieżących, inflacji i produkcji przemysłowej mogą w umiarkowanym stopniu wpłynąć na rynek. Wciąż tematem numer jeden jest skomplikowanie sytuacji politycznej.
Pod koniec sesji azjatyckiej na rynku eurodolara byliśmy jeszcze na poziomie powyżej 1,22. Potem przeważyła jednak podaż. Trend spadkowy obserwowaliśmy do wczesnego popołudnia. Do osłabienia euro przyczyniły się między innymi gorsze od oczekiwań dane dotyczące produkcji przemysłowej w Niemczech. Wzrosła ona w lutym o 1,8% w ujęciu rocznym, spodziewano się poprawy o 2,9%. Popołudniu poznamy kolejne dane dotycząc gospodarki amerykańskiej. Najważniejsze będą informacje o nowozarejestrowanych bezrobotnych oraz o zapasach hurtowych.