Po takiej sesji w Stanach i przy tak fatalnym węgierskim indeksie (-2,12%)
odbicie powinno się mieć ku końcowi. WIG20 odrobił straty do jedynie -0,6% i
choć większość tików z początku notowań była do góry, to na równie małym
obrocie co otwarcie. Wątpię, by znalazł się poważniejszy popyt w tak słabym
towarzystwie zagranicznych indeksów. Oczywiście z drugiej strony, uderzenie