Nieco lepszą pozycję wypracowały sobie jednak niedźwiedzie utrzymując wskaźnik stosunkowo blisko dolnego ograniczenia, które w przedziale 1833-1838 pkt. tworzyła luka hossy z 13 kwietnia. Ta determinacja została nagrodzona w czwartek, kiedy to mocna przecena przyniosła wyjście dołem z horyzontu i tym samym pogorszenie sytuacji. Na zamknięciu popyt zdołał wprawdzie doprowadzić do odbicia, ale nie było ono przekonujące i raczej trudno spodziewać się by zapowiadało ostateczne zakończenie zniżki. Jak na razie spadek należy traktować, jako korektę w trendzie zwyżkowym. W pobliżu znajdują się ważne wsparcia w postaci linii pięciomiesięcznych wzrostów biegnącej aktualnie na 1785 pkt., okna hossy z 2 kwietnie w strefie 1770-1778 pkt. oraz połowy zniesienia fali z 19 marca także na poziomie ok. 1785 pkt. Można więc oczekiwać, iż popyt będzie starał się bronić tych ograniczeń i to właśnie z taką próbą można wiązać piątkowy wzrost. Przy obecnych poziomach wskaźnika trudno jednak przesądzać efekt tych wysiłków, zwłaszcza że wyjście dołem z konsolidacji przyniosło kilka negatywnych przesłanek

Jednym z nich jest pogorszenie układu wskaźników. Najszybsze z dziennych oscylatorów już na początku tygodnia dały sygnały sugerujące możliwość osłabienia wychodząc z obszarów wykupienia. Obecnie np. CCI, Stochastic, czy %R są już w strefach wyprzedania, ale nie jest to wystarczający argument by mówić o powodzeniu obrony wsparć, a tym bardziej wyraźniejszych wzrostach w najbliższym czasie. Wystarczy bowiem zwrócić uwagę na MACD i ROC, które osunęły się poniżej poziomów sygnału, by znaleźć potwierdzenie większej słabości rynku.

Ponadto niezbyt dobrze o potencjale byków świadczą ich problemy już przy pierwszych oporach. W Na zamknięciu taką wystarczającą zaporą dla wzrostów była połowa czwartkowego korpusu na wysokości ok. 1811 pkt. Kolejnym ograniczeniem będzie poziom ok. 1830 pkt. i dopiero po jego pokonaniu można będzie myśleć o dalszej poprawie. Powyższe elementy nie dają jednak powodów do zbytniego optymizmu w najbliższym czasie i wydaje się, że w perspektywie kolejnych kilku sesji realizacja takiego wariantu jest raczej mało prawdopodobna. Warto też zwrócić uwagę, że w ujęciu tygodniowym czarna świeca powstała na wykresie potwierdza wcześniejsze wskazania formacji spadającej gwiazdy.

Podsumowując, ostatni tydzień pogorszył obraz rynku i choć spadek należy obecnie traktować jeszcze jedynie jako korektę tendencji zwyżkowej, ale nie jest to powód do zbytniego optymizmu. W pobliżu znajdują się ważne wsparcia, których popyt powinien bronić, niemniej jednak przy jego aktualnym potencjale wyniku tych prób nie można przesądzać. Największe znaczenie mieć będzie linia pięciomiesięcznych wzrostów, której ewentualne przebicie byłoby sygnałem otwierającym drogę dla spadków nawet w pobliże dna z 19 marca br. na poziomie ok. 1695 pkt. Strona podażowa ma kilka argumentów przemawiających za ewentualnym testem powyższych ograniczeń, jak chociażby położone stosunkowo blisko opory, czy też słabość wskaźników. Należy liczyć się w tej sytuacji z tym, iż niedźwiedzie wykorzystają tę szansę, a więc dość prawdopodobna jest wkrótce najwyżej kolejna przejściowa konsolidacja.