Reklama

Komentarz popołudniowy Palladia.pl

Rynek PLN: Dzisiejsza sesja ponownie przyniosła nieznaczne osłabienie się naszej waluty. Tym samym ranne, pozytywne, prasowe spekulacje odnośnie składu nowego rządu, nie pomogły naszej walucie na długo. Zresztą powodem kolejnego osłabienia się złotego stały się spekulacje i przepychanki co do składu nowego gabinetu Marka Belki.

Publikacja: 30.04.2004 15:44

Wyłania się z tego jednak obraz, na którym nieco trudno dopatrzeć się zapowiadanego wcześniej "rządu fachowców", a kolejny gabinet złożony z wzajemnych partyjnych układów. Z drugiej jednak strony było to oczywiste, gdyż takie są mechanizmy szukania parlamentarnego poparcia. I tak tekę wicepremier i minister ds. społecznych Marek Belka chciałby powierzyć nowej przewodniczącej Unii Pracy, Izabeli Jarudze Nowackiej. Spotkało się to jednak z bardzo wyraźnym sprzeciwem Jerzego Hausnera, który zagroził wycofaniem swojej kandydatury. Obawia się on, że znana ze swojej lewicowości przewodnicząca UP może być przeciwna wprowadzaniu kolejnych etapów reformy finansów publicznych, które koncentrują się także na cięciach w wydatkach socjalnych. Niemniej jednak kłótnia ta może doprowadzić do wycofania się 15 posłów Unii Pracy z poparcia dla rządu Marka Belki, co w obecnej sytuacji w parlamencie mogłoby negatywnie zaważyć o powodzeniu misji prezydenckiego kandydata. Tymczasem dzisiejsze głosowania w Sejmie pokazały, że SLD,UP i FKP głosują na razie wspólnie i tak wnioski o odwołanie ministra skarbu Zbigniewa Kaniewskiego, a także ten dotyczący samorozwiązania się Sejmu zostały odrzucone. Tymczasem Polskie Stronnictwo Ludowe, na którego poparcie niektórzy nadal liczą, powtórzyło dzisiaj, że będzie konsekwentnie przeciwko rządowi Belki...

Wszystko zmierza zatem ku temu, że czeka nas bardzo gorąca pierwsza połowa maja i nerwowe zachowania rynku cały czas są możliwe. Niemniej jednak nie można wykluczyć nieznacznego umocnienia się złotego z racji początku miesiąca.

Rynek międzynarodowy:

Opublikowane przed południem dane z Eurostrefy okazały się nieco lepsze od oczekiwań - indeks nastrojów gospodarczych wzrósł w kwietniu do poziomu 96,6 pkt., a szacowana inflacja do 2,0 proc., podczas kiedy rynek spodziewał się jej wzrostu na poziomie 1,9 proc. Dodatkowo do góry zrewidowano dane z marzec - z 1,6 proc. do 1,7 proc. Dzisiejsze informacje pokazują zatem, że nie łatwo będzie przekonać Europejski Bank Centralny do ewentualnej obniżki stóp procentowych. Zresztą naszym zdaniem oczekiwania części rynku co do takiego posunięcia, są i były mało realne.

Tymczasem publikacja pierwszych danych makro ze Stanów, która miała miejsce o godz. 14:30 nieco rozczarowała. Wprawdzie dochody osobiste Amerykanów zwiększyły się w marcu o 0,1 pkt. proc. więcej niż oczekiwano i wyniosły 0,4 proc., to wydatki wyniosły tylko 0,4 proc., podczas gdy szacowano je na poziomie 0,7 proc. Widać zatem, że nadal nie ma wyraźnej chęci do zwiększania konsumpcji, co idąc dalej tym tropem, nie zwiększy oczekiwań inflacyjnych i tym samym może dać kolejny argument amerykańskiemu bankowi centralnemu do przeciągnięcia w czasie decyzji o podwyżce stóp procentowych. Do pełnej oceny tych danych warto jednak zaczekać do publikacji danych o nastrojach konsumenckich Uniwersytetu Michigan na koniec kwietnia, które są szacowane na poziomie 94,0 pkt. Ich publikacja zaplanowana została na godz. 15:45. Natomiast 15 minut później przyjdą informacje odnośnie kwietniowej wartości wskaźnika Chicago PMI, który szacowany jest na poziomie 60,0 pkt.

Reklama
Reklama

Przygotował:

Marek Rogalski

Analityk walutowy

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama