Ten drugi indeks po raz kolejny odbija się od przełamanej na początku maja rocznej linii trendu rosnącego. Odbicie można zatem wciąż klasyfikować jako ruch powrotny. WIG20 nadal pozostaje poniżej luki bessy z początku maja, więc nie może być mowy o trwalszym ociepleniu klimatu inwestycyjnego. Obroty dziś są znacznie większe niż w poniedziałek o tej same porze, co każe się spodziewać, że notowania będą przebiegać pod znakiem obniżki cen.
Niekorzystnie na parkiet oddziałuje zniżka na zagranicznych giełdach. Węgierski BUX traci prawie 1,8%, DAX spada o 1,2%. W dół idzie dolar, co pokazuje, że inwestorzy znów zaczynają tracić wiarę w amerykańską gospodarkę. To niedobry znak dla rynków akcji i szczególnie obligacji. Obniżka wartości dolara będzie sprzyjać powstrzymaniu spadku cen surowców. Przy obserwowanych objawach rosnącej presji inflacyjnej nie może zostać to dobrze odebrane przez inwestorów.
Na naszym podwórku też nie ma zbyt wielu powodów do kupna. Niepewność polityczna narasta. Na rząd M. Belki praktycznie nie ma szans. Wybory parlamentarne najprawdopodobniej czekają nas jeszcze w tym roku. Niosą one ze sobą zagrożenie nie tylko dlatego, że powstrzymana zostanie reforma finansów, która i tak jest tylko niezbędnym minimum tego co trzeba zrobić, ale również dlatego, że po wyborach niekoniecznie uda się stworzyć stabilny gabinet. Wzrost cen głównie żywności związany z akcesją będzie napędzał elektorat populistom. A wzrost gospodarczy w kilka miesięcy nie przełoży się na poprawę warunków życia społeczeństwa.
W takiej sytuacji jedyne na co mogą liczyć optymiści to dalsza stabilizacja. Tu wiele będzie zależeć od tego, co dalej stanie się na świecie. Konsolidacja na rynkach dojrzałych trwa ponad 5 miesięcy - można przypuszczać, że powoli zbliża się czas rozstrzygnięć. Osobiście stawiałbym na to, że sytuacja wyjaśni się w około pół roku od ustanowienia szczytów. Jeśli do tego czasu niedźwiedzie nie rozstrzygną spraw na swoją korzyść, zaczną rosnąć szanse strony przeciwnej.