Główna stopa procentowa w USA wzrosła po wczorajszej decyzji do poziomu 1,25 proc. Była to pierwsza od czterech lat podwyżka stóp proc. w USA. Decyzja ta oznacza, że polityka utrzymywania niskich stóp dla pobudzenia wzrostu gospodarczego w USA dobiegła końca, a bezpośrednio wynikała głównie ze wzrastającej presji inflacyjnej, ale również z poprawy na rynku pracy. Opublikowany w czerwcu majowy wskaźnik cen konsumpcyjnych wyniósł 0,8 proc, co daje roczną inflację na poziomie do 3,1 proc., wobec z 2,2 proc. w kwietniu. Podwyżkę o 25 pkt. proc. prognozowała większość analityków. Tego samego zdania byli inwestorzy walutowi i giełdowi, o czym świadczy spokojna, umiarkowanie pozytywna reakcja giełd w Nowym Jorku na decyzję Fed i jej uzasadnienie. W uzasadnieniu decyzji FED napisano, że aby zapobiec inflacji przyjęto kierunek stopniowego wzrostu stóp procentowych, zamiast rzadszych, ale większych podwyżek. FED zaznaczył jednak, że jest gotów odpowiednio zareagować w razie zmiany warunków gospodarczych. Kształt obecnej polityki monetarnej Fed wydaje się oczywisty. Zarząd Rezerwy Federalnej rezygnuje z prowadzenia agresywnej polityki podwyżek stóp na rzecz umiarkowanych i stopniowych ruchów. Kolejne podwyżki stóp proc. w USA mogą zatem nastąpić, ale będą one miały podobną skalę. Analitycy oczkują, że do końca roku stopy proc. w USA wzrosną co najmniej o 75 pkt. bazowych. Informacja o stopniowych podwyżkach stóp procentowych w USA nie jest jednak pozytywną dla dolara. Aprecjacja dolara byłaby bardziej pewna w przypadku jeśli Fed zakomunikowałby, że podwyżki będą miały agresywną formę.
Dzisiaj inwestorzy oczekiwać będą na publikację wskaźnika ISM (oczekiwania 61,0 pkt). Po wczorajszych, nienajlepszych danych o kondycji sektora przemysłowego w rejonie Chicago, rynek nie oczekuje, aby dzisiejsze dane pozytywnie zaskoczyły inwestorów. Ważna będzie również publikacja tygodniowych danych o bezrobociu.