Reklama

FOREX - DESK: Komentarz poranny

Miniony tydzień charakteryzował się konsolidacją na eurodolarze zakończoną w piątek wybiciem i tym samym kontynuacją trendu deprecjacji dolara. Z krótkoterminowego trendu horyzontalnego w wybiciu pomogły dopiero piątkowe dane makroekonomiczne z USA. Tydzień jednak był dosyć obfity także w inne publikacje. Przypomnę, że we wtorek zapoznaliśmy się z bilansem handlowym za maj. Dane okazały się nieznacznie lepsze od prognoz.

Publikacja: 19.07.2004 07:19

Spodziewano się deficytu na poziomie ok. 48,3 mld USD, natomiast faktycznie wyniósł on 46,0 mld USD. Środa to już publikacja stosunkowo ważnych danych o sprzedaży detalicznej w USA w czerwcu. Dane okazały się tu gorsze od prognoz, bowiem oczekiwano spadku sprzedaży o 0,7% (bez wliczania samochodów +0,2%), natomiast okazało się, że spadek wyniósł 1,1% (bez wliczania samochodów -0,2%). Środa była także ważnym dniem na polskim rynku, bowiem inwestorzy zapoznali się z danymi dotyczącymi inflacji w czerwcu. Ponownie jej poziom zaskoczył i to niestety negatywnie. GUS podał, że inflacja wzrosła 4,4% r/r oraz 0,9% m/m. Analitycy spodziewali się wartości o 0,2% niższych. Dane te oczywiście ponownie wzmocniły krajową walutę, która ostatnio już niemal z dnia na dzień poprawia kolejne rekordy swojej siły względem dolara i euro. Czwartek, choć chyba najbardziej obfity w ilość publikacji w USA nie przyczynił się do większego ruchu na rynku walutowym. Zapoznaliśmy się z danymi dotyczącymi dynamiki zapasów firm w maju, która okazała się mniejsza od prognoz (+0,6%), bowiem faktycznie zapasy wzrosły o 0,4%. Nieznacznie gorsze okazała się także cotygodniowa ilość podań o zasiłki dla bezrobotnych, gdzie spodziewano się ilości 340.000, a faktycznie okazało się, że wniosków było 349.000. Czwartek to także dane o inflacji cen producentów (PPI) za czerwiec. Tutaj akurat dane nieco lepsze, bowiem zamiast wzrostu cen o 0,2% okazało się, że ceny spadły o 0,3%. Wykorzystanie mocy produkcyjnych wyniosło 77,2%, a prognozowano 77,7%. Dość znacznie wzrósł indeks nastrojów Banku Rezerwy Federalnej (Philadelphia FED), bowiem wobec prognoz 25pkt wyniósł on 36,1pkt. W miarę pozytywne informacje napłynęły na rynek także w piątek. Mniej więcej zgodna z prognozami okazała się inflacja CPI (cen konsumentów), która wyniosła w czerwcu +0,2%, przy prognozie +0,3%. Lepszy okazał się również indeks nastrojów Michigan Sentiment, który wyniósł 97pkt, wobec prognozowanych 96pkt. Dane te były się impulsem do nieco większego osłabienia amerykańskiej waluty, bowiem niższa inflacja (potwierdzona także przez czwartkowe PPI) oznacza oddalenie widma podwyżki stóp procentowych, co z kolei przekłada się na mniejsze zainteresowanie trzymaniem kapitału w amerykańskiej walucie.

Jeśli chodzi o rozpoczynający się właśnie tydzień, to będzie on już zdecydowanie mniej atrakcyjny, jeśli chodzi o publikacje makroekonomiczne. Jedynym wydarzeniem, na które wszyscy czekają, będzie wtorkowe wystąpienie Alana Greenspana, gdzie tradycyjnie inwestorzy wsłuchiwali się będą w każde jego słowo w nadziei na sugestie odnośnie przyszłej polityki monetarnej. Wracając do danych, to w poniedziałek GUS poda dane o dynamice produkcji przemysłowej i budowlano - montażowej w czerwcu oraz wskaźniki cen produkcji sprzedanej przemysłu i budowlano - montażowej. We wtorek otrzymamy tylko garść informacji z amerykańskiego rynku nieruchomości, czyli tradycyjnie liczba pozwoleń na budowę domów za czerwiec oraz liczby i dynamiki zmian rozpoczętych inwestycji budowlanych. W środę zapoznamy się z danymi GUS dotyczącymi koniunktury gospodarczej w przemyśle, budownictwie oraz handlu w lipcu. Czwartek to oczywiście cotygodniowe dane o nowych wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych w USA, a także publikacja wskaźników wyprzedzających koniunktury za lipiec. Dowiemy się także, jaka była sprzedaż detaliczna w strefie euro, natomiast w piątek sprzedaż detaliczna w Polsce. Dane publikowane w tym tygodniu nie należą jednak do publikacji mających dość istotne przełożenie na rynek walutowy, zatem proponuję spojrzeć na to, co się działo w minionym tygodniu i jakie będą tego możliwe konsekwencje, poprzez pryzmat analizy technicznej.EUR/USD

W minionym tygodniu rynek eurodolara potwierdził fakt ponownego sforsowania oporu przy 1.2334. Przypomnę, że jest to linia szyi formacji podwójnego szczytu, która utworzyła się tu na przełomie stycznia i lutego. Jej wiarygodność potwierdzona została także odbiciem się cen od jej poziomu na początku czerwca. Ten tydzień stanowił ruch powrotny po ponownym wyjściu nad jej poziom, natomiast piątkowe, dynamiczne umocnienie się euro stanowiło tu zakończenie ruchu powrotnego poprzez wybicie się nad poniedziałkowe maksimum przy 1.2435. Wspomniany opór był tu także o tyle ważny, że znajdowało się na jego poziomie 50% zniesienie przeceny od szczytu w lutym do kwietniowego minimum. Obecnie można zakładać, że popytowy impuls, jaki został wygenerowany, doprowadzić może do testu okolic górnego ograniczenia wzrostowego kanału, w którym rynek oscyluje od kwietnia. Znajduje się ono obecnie przy cenie 1.2560. Nieco niżej podażowo działać może także poziom 61,8% zniesienia, który zlokalizowany jest na 1.2480. Jeśli jednak kupujący dolara zaczęliby zyskiwać przewagę, to tutaj zwróciłbym uwagę na poziom 1.23, czyli wtorkowe minimum, którego przełamanie doprowadzić mogłoby już do testu głównej linii trendu wzrostowego, która jest tym samym dolnym ograniczeniem wspomnianego, wzrostowego kanału i znajduje się obecnie na poziomie 1.2115. Dzienne wskaźniki znajdują się w strefach wykupienia, co sygnalizować może korektę, ale po pierwsze nie są one jeszcze ekstremalnie wykupione, co oznacza, że miejsca na dalsze osłabienie dolara nadal pozostało, a po drugie nie pojawiły się tu negatywne dywergencje, które mają większe znaczenie, niż sam sygnał wskaźnika. Krótkoterminowo rynek również przedstawia się interesująco. Przez cały, miniony tydzień tworzona była tutaj formacja kontynuacji trendu deprecjacji dolara, czyli trójkąt symetryczny. Piątkowe dane o inflacji były tu impulsem do wybicia się z formacji górą, co było akurat zgodne z teoretycznym założeniem. Rynek nie zdołał już niejako z rozpędu przebić oporu przy poziomie szczytu z 9 maja, który zlokalizowany jest na 1.2454 i w tych okolicach zakończony został piątkowy handel, przy okazji tworząc formację niewielkiego, podwójnego szczytu. Zwykle trójkąty są formacjami wymagającymi potwierdzenia, zatem należałoby się teraz spodziewać wykonania ruchu powrotnego do jego górnego ograniczenia, które aktualnie znajduje się przy cenie ok. 1.24. Wydaje się, że moment jest do tego bardzo odpowiedni, chociażby z racji faktu zasięgu wspomnianego, podwójnego szczytu (intra). Tutaj poziomem, potwierdzającym utworzenie formacji jest cena ok. 1.2430, a zejście pod nią doprowadziłoby z racji samego zasięgu właśnie do okolic 1.2400. Dopiero powrót i wybicie się nad piątkowe szczyty (ok. 1.2460) będzie tu sygnałem kontynuacji trendu wzrostu wartości europejskiej waluty. Kolejnym, krótkoterminowym oporem mógłby się okazać poziom linii wyznaczonej po szczytach z 9 i 12 lipca, która zlokalizowana jest teraz przy ok. 1.2485. Warto również wspomnieć, że linia ta jest równoległa do dolnego ograniczenia trójkąta, z którego doszło w piątek do wybicia, zatem jej ewentualne potwierdzenie ustanowiłoby w tym układzie wzrostowy kanał. Krótkoterminowe wskaźniki są już oczywiście za sprawą piątkowego, silnego umocnienia euro, dość wyraźnie wykupione, zatem sugerowałyby tutaj korektę. Piątkowy wzrost jest tu również w dużej części zasługą wyraźnych, pozytywnych dywergencji, tworzonych przez czwartek i piątek, zatem należałoby się spodziewać, że impuls z ich strony zdoła jeszcze nieco pomóc posiadaczom europejskiej waluty, doprowadzając w konsekwencji do testu wspomnianych okolic 1.2480. USD/JPY

Piątkowe osłabienie amerykańskiej waluty zakończyło krótkoterminowy trend wzrostowy w stosunku do jena japońskiego, z którym mieliśmy tu do czynienia w minionym tygodniu. Z nieco szerszej perspektywy patrząc został on zakończony w dość interesującym miejscu, bowiem na 38,2% zniesieniu fali deprecjacji dolara zapoczątkowanej majowym szczytem. Można tym samym zakładać, że trend spadku wartości amerykańskiej waluty jest tu nadal aktualny i niebawem niedźwiedzie przetestują linię trendu wzrostowego wyznaczoną z dołka na przełomie marca i kwietnia. Obecnie jej poziom znajduje się przy cenie 108.00 i w tych okolicach spodziewać należy się kontrataku kupujących dolara, którzy liczyli będą na jej utrzymanie. Jeśli poziom ten zostałby sforsowany, to kolejnego wsparcia doszukiwałbym się na poziomie czerwcowego minimum przy 107.01 i poziom ten jest tu już stosunkowo ważny technicznie, bowiem jego porażka przybliżyłaby już test wspomnianego, marcowo - kwietniowego dołka w okolicy 103.50. Wskaźniki oparte o dane dzienne sugerują raczej możliwość kontynuacji krótkoterminowej aprecjacji dolara, co akurat będzie z pewnością dobrym argumentem dla kupujących amerykańską walutę za jena na poziomie linii trendu wzrostowego. Dodatkowo w przypadku ROC widoczne są tu wyraźne, pozytywne dywergencje. Krótkoterminowo sytuacja wygląda już nieco gorzej. Przez około 3 tygodnie tworzony był tu klin zwyżkujący i po wybiciu się z niego dołem 9 lipca, należało się spodziewać wykonania ruchu powrotnego do jego dolnego ograniczenia. Ruch taki faktycznie się pojawił, a był nim właśnie wspomniany, krótkoterminowy trend wzrostowy, który obserwowaliśmy przez cały ubiegły tydzień. Piątkowe osłabienie amerykańskiej waluty skorygowało go do okolic 50% zniesienia, po którego naruszeniu rynek spróbował jeszcze wyjść nad jego poziom, który znajduje się na 108.78. Przecena dolara wyhamowała na wsparciu w postaci dołka z 14 lipca, który zlokalizowany jest na 108.59. Kolejnymi wsparciami są dołki z również 14 i 13 lipca, które znajdują się odpowiednio na 108.38 oraz 108.18. W razie kontynuacji przeceny amerykańskiej waluty, popytowo działać powinna także nieco łagodniej nachylona linia trendu wzrostowego, która znajduje się obecnie przy cenie 107.80. Opór stanowi teraz wspomniany już poziom 108.78 oraz wyżej także krótkoterminowa, dość stroma linia trendu spadkowego, która obecnie zlokalizowana jest na ok. 107.30 i stanowić może skuteczny opór w przypadku podjęcia próby korekty piątkowej przeceny. Krótkoterminowe wskaźniki są dość wyraźnie wyprzedane, zatem sugerowałoby to również wystąpienie nieznacznej korekty piątkowej aprecjacji jena, co mniej więcej pokrywałoby się z ruchem powrotnym na eurodolarze do górnego ograniczenia trójkąta.

EUR/JPY

Reklama
Reklama

Dla eurojena był to dosyć istotny tydzień. Doszło tu bowiem do dość wyraźnego umocnienia europejskiej waluty względem jena, co pociągnęło za sobą fakt wybicia nad spadkową linię trendu, zapoczątkowaną z majowego szczytu. Rynek tym samym wydostał się nad 61,8% zniesienie trendu aprecjacji jena, który zapoczątkowany był właśnie ze wspomnianego maksimum (137.79). Sugerowałoby to teraz wzrost wartości euro do poziomu oporu, jakim jest czerwcowy szczyt na 136.70, a jego sforsowanie byłoby już zapowiedzią testu szczytu majowego, który zaczyna się już zresztą powoli zbiegać z linią trendu spadkowego, wyznaczoną po maksimach z maja ubiegłego roku oraz marca tego roku. Dzienne wskaźniki sugerują możliwość dalszego wzrostu euro. W miarę znaczący potencjał wzrostowy ma nieco wolniejszy MACD, który dopiero przebił linię równowagi. Szybszy STS sygnalizuje już z kolei korektę. Rynek krótkoterminowo wygląda również dosyć interesująco. Dwa tygodnie temu tworzona była tu formacja flagi. W ostatnią środę doszło, zgodnie z kierunkiem formacji, do wybicia górą ze spadkowego kanału i aprecjacji euro względem jena. Można się obecnie spodziewać wykonania ruchu powrotnego (analogicznie do eurodolara) do górnego ograniczenia kanału, z którego rynek się wybił. Obecnie znajduje się ono przy cenie 134.38.Rozwiązanie takie sugerowałby chociażby fakt piątkowego wybicia się z krótkoterminowego klina zwyżkującego, jednakże rynek zdołał wybronić naruszoną już w środę, linię trendu wzrostowego, co może w tym układzie nieco oddalić wariant korekcyjny. Znajduje się ona obecnie przy 135.13 i jeśli zostałaby przebita, to rynek skorygować powinien się do wspomnianego, górnego ograniczenia kanału, czyli ceny ok. 134.35. Sygnałem, że ruch powrotny jest zakończony będzie wybicie nad piątkowe maksimum przy 135.77. Krótkoterminowym wsparciem okazać może się także czwartkowy dołek przy 134.86. Są to potencjalne poziomy, gdzie ruch powrotny może zostać zakończony, bowiem często zdarza się tak, że rynek nie wraca dokładnie do poziomu, z którego nastąpiło wybicie, ale fakt ten jest już wcześniej dyskontowany i tym samym korekta po wybiciu kończy się już nieco wcześniej. Wariant korekcyjny sugerują także krótkoterminowe wskaźniki, co dodatkowo wzmocnione jest negatywnymi dywergencjami, które się tu pojawiły w ciągu drugiej połowy tygodnia.

GBP/USD

Bardzo ciekawie robi się na rynku funta brytyjskiego. Ten tydzień, a zwłaszcza piątkowe umocnienie przyniosły dość istotne technicznie sygnały. Przypomnę jednak, że od lutego tworzył się tu spadkowy kanał, który odczytywać można w średnim terminie jako formację flagi. Na początku lipca doszło do wybicia się z tego kanału, a miniony tydzień stanowił tu ruch powrotny. Przy okazji eurojena wspomniałem, że często zdarza się, że ruchy powrotne nie dochodzą do poziomu wybicia, ale kończą się już na pewnym etapie. Dokładnie taka sytuacja miała miejsce w przypadku funta. Ruch korygujący zatrzymany został na wsparciu (wcześniej oporze), czyli szczytach z początku czerwca, które pokrywały się z 61,8% zniesieniem poprzedniego trendu spadkowego od maksimum z lutego. Piątkowe, dynamiczne wybicie doprowadziło do wyjścia rynku nad poniedziałkowy szczyt, co odczytywać tu należy obecnie, jako zakończenie ruchu powrotnego i kontynuację trendu aprecjacji funta. O ile oczywiście aktualne sygnału nie okażą się pułapką, to w średnim terminie rynek powinien się skierować przynajmniej do poziomu szczytu z lutego przy 1.9142. Oprócz flagi na wykresie dziennym doszukać można się także formacji odwróconej głowy z ramionami, która pojawiając się tu w trendzie wzrostowym jest jej szczególnym przypadkiem i sygnalizuje kontynuację trendu. 7 lipca doszło tu do dynamicznego spadku wartości dolara względem funta, co akurat przełożyło się na wybicie nad linię szyi i tym samym obecny ruch powrotny można także odczytywać, jako ruch powrotny do linii szyi odwróconej RGR. Tak, czy inaczej, funt w średnim terminie wygenerował właśnie bardzo poważne sygnały i ma przed sobą w tym układzie mocne argumenty za kontynuacją trendu aprecjacji, a patrząc na zasięg wybić ze wspomnianych formacji (zwłaszcza flagi), to poziom szczytu z lutego powinien być tu zaledwie przystankiem (zapewne do sprzedaży przyłączyliby się wtedy gracze liczący na podwójny szczyt). Wskaźniki oparte o dane dzienne znajdują się już w strefach wykupienia, choć jest tu jeszcze miejsce na ich dalszy wzrost. Możliwość korekty obecnego trendu wzrostu wartości brytyjskiej waluty sugeruje zwłaszcza oscylator stochastyczny. Krótkoterminowe wahania z ubiegłego tygodnia również przedstawiały się interesująco. Nieznaczna korekta i spadek wartości funta przybrała tu formę spadkowego kanału, który biorąc pod uwagę poprzedni wzrost utworzył tu formację flagi. Nieco wcześniej można się tu było doszukiwać formacji głowy z ramionami, jednakże została ona załamana, co wcześniej sugerował już brak chęci do wybicia się pod linię szyi.Piątkowe, dynamiczne osłabienie dolara przełożyło się tu na wybicie z kanału spadkowego górą i kolejny, krótkoterminowy sygnał kupna. Można się będzie teraz spodziewać wykonania ruchu powrotnego do górnego ograniczenia kanału, które zlokalizowane jest obecnie przy cenie 1.8565, czyli analogicznie do eurodolara, dolarjena i eurojena, a jak się za chwilę okaże, również franka szwajcarskiego. Sygnałem do krótkoterminowego osłabienia byłoby zejście pod 1.8695. Popytowo działać obecnie powinna kolejna już, nieco wolniejsza linia trendu wzrostowego, która znajduje się przy cenie 1.8510. Piątkowy wyskok oczywiście doprowadził do ekstremalnego wykupienia krótkoterminowych wskaźników, zatem chociażby z ich strony niedźwiedzie mogą uzyskać argumenty na rzecz chwilowej przeceny.

USD/CHF

Ten tydzień na rynku franka szwajcarskiego stał pod znakiem korekty. Przypomnę tylko, że w długim terminie mamy tu do czynienia z trendem spadku wartości dolara. Od początku tego roku utworzyła się tu sporych rozmiarów formacja głowy z ramionami, która (podobnie, jak ta na funcie) jest tu w tym przypadku formacją kontynuacji trendu. Na początku lipca rynek przebił linię szyi i z okolic dołka z lutego (1.2187) rozpoczął się ruch powrotny do linii szyi, która atakowana była od dołu właśnie w minionym tygodniu. Argumentem za kontynuacją trendu jest także wyznaczenie kwietniowego szczytu na 61,8% zniesieniu poprzedniego spadku. Sygnałem do kontynuacji przeceny będzie tu przebicie styczniowego minimum przy cenie 1.2142 i wówczas realny spadek powinien doprowadzić do testu dolnego ograniczenia długoterminowego kanału spadkowego, które obecnie znajduje się przy cenie 1.1160. Przeciwwagą dla takiego scenariusza są dzienne wskaźniki, na których widoczne są już pozytywne dywergencje, co akurat zachęca do wzrostowego odreagowania ostatniej przeceny dolara, co jest jednak o tyle niebezpieczne, że trwalszy powrót rynku nad linię szyi wspomnianej RGR spowodowałby załamanie formacji i wówczas rozpatrywać należałoby wariant przeciwny, czyli większego osłabienia franka, co jednak musiałoby się potwierdzić poprzez umacniającego się średnioterminowo dolara także na innych parach. Obecnie zakładać należy dalszą przecenę amerykańskiej waluty. Krótkoterminowo ten tydzień upłynął właśnie na walce z linią szyi RGR. Ze względu na jej długoterminowy charakter, dochodziło w krótkim terminie do nieznacznych naruszeń (w przypadku wykresów dziennych lub tygodniowych są to wtedy naruszenia tylko górnymi cieniami świec). Linia jednak została wybroniona i poprzez piątkowe osłabienie amerykańskiej waluty ceny skutecznie oddaliły się od jej poziomu, przebijając tym samym krótkoterminową linię trendu wzrostowego. Najbliższym wsparciem jest tu poniedziałkowy dołek przy cenie 1.2203 i jego przebicie doprowadzić powinno już do testu kolejnych wsparć, które obecnie hamują rynek przed wygenerowaniem kolejnych, średnioterminowych sygnałów sprzedaży. Najbliższym oporem jest tu wspomniana, przebita linia trendu wzrostowego, zatem jeśli na pozostałych walutach doszłoby do krótkoterminowego odreagowania piątkowej przeceny, to w przypadku franka podaż może się pokazać właśnie na wspomnianej linii, która obecnie zlokalizowana jest przy cenie 1.2310. Nieco wyżej jest już linia szyi RGR, która dodatkowo wzmocniona jest znajdującym się tam 38,2% zniesieniem ostatniego trendu deprecjacji franka. Strefa ta znajduje się w okolicy czwartkowego szczytu, czyli 1.24. Krótkoterminowe wskaźniki, analogicznie do pozostałych par, również sugerują możliwość wystąpienia korekty, bowiem widoczne jest tu spore wyprzedanie rynku.

EUR/PLN

Reklama
Reklama

Miniony tydzień przyniósł kolejne rekordy siły krajowej waluty. Jedynie w czwartek można było się spodziewać, że informacja o zmianie ministra finansów będzie tu zapalnikiem do silniejszego odreagowania niemal ekstremalnie wyprzedanego rynku. Jak się w piątek okazało, trend pokazał po raz kolejny swój ogromny potencjał i cały, czwartkowy popyt został wchłonięty, co w efekcie zaowocowało utworzeniem nowych minimów.Przypomnę tylko, że obecna przecena jest tu efektem utworzenia ponad półrocznej formacji głowy z ramionami. Trend aprecjacji złotego zapoczątkowany w maju jest tu właśnie skutkiem wybicia pod linię szyi. Próbę stabilizacji i odbicia obserwowaliśmy w czerwcu, gdzie rynek walczył o utrzymanie wsparcia na poziomie 4.55, gdzie znajdowało się ostatnie już, 61,8% zniesienie poprzedniego trendu wzrostowego. Przebicie tego poziomu sugeruje teraz ruch do sierpniowego dołka z ubiegłego roku, który zlokalizowany jest tu przy cenie 4.3129 i w tych okolicach doszukiwałbym się najbliższego wsparcia. Jeśli krótkoterminowo pojawiłaby się jakaś korekta, to stanowić mogłaby tu ruch powrotny do przebitej linii trendu wzrostowego (dołki kwiecień, maj i sierpień ubiegłego roku), która obecnie zlokalizowana jest przy cenie 4.55, czyli wspomnianego już zniesienia, które stanowi teraz opór. Najbardziej wyprzedanym wskaźnikiem jest obecnie MACD, który znalazł się tu w pobliżu wartości, jakie były widoczne przy dołku (wskaźnika) z października 2001r. Wskaźniki te sugerują zatem możliwość bardzo dynamicznej korekty i dopiero po jej głębokości będzie można coś więcej powiedzieć o sile trendu, która obecnie jest bardzo duża. Krótkoterminowo w czwartek doszło do wybicia dołem ze spadkowego kanału, w którym rynek poruszał się od miesiąca. Po chwilowej korekcie i wejściu cen ponownie w jego obręb (efekt informacji o ministrze finansów) piątek przyniósł kolejne osłabienie euro względem krajowej waluty i tydzień zakończony został w pobliżu minimów. Obecnie nie widać specjalnie ważniejszy popytowych poziomów, zatem najbliższych wsparciem jest teraz wspomniane wcześniej 4.3129. Krótkoterminowe wskaźniki są oczywiście mocno wyprzedane i dodatkowo pojawiły się pod koniec tygodnia pozytywne dywergencje, co może być tu argumentem za rozpoczęciem odbicia. Jednakże przy obecnej skali spadku ewentualne odreagowanie traktować należałoby tylko w ramach korekty trendu, a z prognozowaniem większego osłabienia złotego poczekać przynajmniej do pojawienia się jakieś formacji odwrotu.

USD/PLN

Tydzień zakończył się także kolejnymi rekordami siły złotego w stosunku do waluty amerykańskiej. Analogicznie, jak na eurozłotym, także na rynku dolara czwartkowe informacje rozbudziły nadzieje, na mocniejsze odreagowanie tak dużego wyprzedania rynku, jakie obecnie obserwujemy. Długoterminowo pojawiają się już jednak przesłanki możliwości pojawienia się odbicia. Mam tu na myśli dolne ograniczenie długoterminowego kanału spadkowego, w którym rynek porusza się od marca 2001r. Jego poziom znajduje się obecnie przy cenie 3.5250. Z uwagi jednak na fakt, że jest to wsparcie o charakterze długoterminowym, możliwe będą tu krótkoterminowe naruszenia. Jeśli jednak w tych okolicach pojawiłaby się jakaś formacja odwrócenia trendu (np. podwójne dno), to może to stanowić dobre podłoże do zakupu dolara za złotego. Tutaj w pewnym stopniu warunkiem byłoby umocnienie amerykańskiej waluty także na pozostałych rynkach, ale w tym względzie sygnałów jeszcze nie widać. Długoterminowe wskaźniki nadal bardzo poważnie wyprzedane, a jedynie na ROC oprócz wyprzedania widoczne są nieznaczne, pozytywne dywergencje. Krótkoterminowo rynek wygląda bardzo słabo. Czwartkowe odreagowanie zdołało skorygować ostatnią przecenę do zaledwie 23,6% zniesienia (licząc od szczytu z 11 czerwca). Podażowe znaczenie tego poziomu wzmocnione było także poprzez wtorkowy szczyt, który się tam znajdował (3.6300). Poziom ten niebawem zbiegnie się również ze średnioterminową linią trendu spadkowego, zatem tym bardziej będzie to silna bariera dla kupujących amerykańską walutę. Krótkoterminowe wsparcie znajduje się na 3.57, gdzie wyznaczony jest środowy i czwartkowy dołek. Krótkoterminowe wskaźniki są oczywiście wyprzedane, a na RSI pojawiły się w ostatnich dniach pozytywne dywergencje, co stanowić tu może przesłankę za wystąpieniem korekty, ale ileż to takich przesłanek mieliśmy w tym trendzie spadkowym...

Tomasz Gessner

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama