Wczoraj na posiedzeniu senackiej komisji ds. bankowości A. Greenspan wyrażał się bardzo optymistycznie na temat gospodarki USA, jednak było to głównie podsumowanie ubiegłych pięciu miesięcy. Jego ocena słowna znacznie różniła się jednak od tego, co zawarł w swoich prognozach ilościowych. Szef FED obniżył prognozę wzrostu gospodarczego na 2004 rok do przedziału 4,5-4,75 proc. wobec 4,5-5,0 proc. w lutym. Prognozę inflacji podwyższył, i to znacznie, z 1,0-1,25 proc. do 1,75-2,0 proc. Taki wzrost oczekiwań co do poziomu inflacji implikuje, że FED może znacznie podnieść stopy procentowe w nadchodzących miesiącach. To był właśnie główny czynnik oddziałujący na umocnienie dolara. Na wczorajszej sesji bardzo mocno ucierpiał także funt brytyjski. Na jego kurs wpływ, oprócz przemówienia A. Greenspana, miał także raport z rynku nieruchomości. Wynika z niego, że o wzrostach cen domów w Anglii doniosło jedynie 17 proc. respondentów wobec 38 proc. oczekiwanych. Jako, że ostatnie podwyżki stóp procentowych w Anglii wynikały głównie z rosnących cen nieruchomości, informacja ta zmniejsza prawdopodobieństwo kolejnych podwyżek stóp procentowych Banku Anglii. Dzisiaj na rynek nie napłyną żadne nowe dane makroekonomiczne. Wydaje się, że kurs eurodolara będzie poruszał się w rytm kolejnych interpretacji i komentarzy na temat przemówienia A. Greenspana, a inwestorzy mogą czekać czy podczas dzisiejszego wystąpienia nie pojawią się nowe szczegóły i uściślenia tego, co powiedział wczoraj.