W takich warunkach trudno więc mówić o wyraźniejszych przesłankach sugerujących kierunek. Z drugiej natomiast strony jest dość prawdopodobne, że taka stagnacja zapowiada mocniejszy ruch w najbliższym czasie. Sesja zaczęła się lekkim spadkiem, ale popyt nie dopuścił do bezpośredniego testu wsparć w strefie 1678-1674 pkt. Rynek powrócił na plus i utknął tuż powyżej piątkowego zamknięcia. Przez pierwszą godzinę przeważała w rezultacie spokojna i wąska konsolidacja. Po otwarciu kasowego i początkowej zwyżce indeksu, kontrakty ruszyły wyraźniej do góry i weszły w obręb wspomnianego okna bessy. Popyt pokusił się nawet o ruch w pobliże piątkowego maksimum na 1698 pkt., jednak tuż poniżej nastąpiło przesilenie. Krótka walka przy dolnej granicy luki zakończyła się wygraną podaży, co było impulsem dla spadków i zaraz po południu kurs znowu znalazł się na minusie. Nie udało się mu jednak dłużej tam utrzymać, gdyż z poziomu 1684 pkt. zaczęło się odrabianie strat. Wspinaczka do góry trwała już do końca dnia. Na godzinę przed końcem doszło do ponownego przełamania 1692 pkt., co było impulsem dla przyspieszenia zwyżki. W końcówce kurs przebił się lekko przez piątkowe maksimum, ale zamknięcie wypadło nieco poniżej szczytów.
Sesja przynosi dwa lekko optymistyczne sygnały. Jednym jest skuteczna obrona wsparcia w postaci przełamanej linii spadków z kwietnia oraz poziomu 1674 pkt. Dziś rozciąga się ono w strefie 1674-1676 pkt. i także powinno być skuteczną zaporą dla zniżki. Drugi zaś element to powrót w obręb sforsowanej w piątek luki bessy w przedziale 1692-1702 pkt. Z uwagi na niski obrót nie można traktować tego jako zapowiedzi większej poprawy, niemniej jednak wzrosły szanse na lekką konsolidację w najbliższych dniach. Za taką możliwością przemawiają też wskaźniki. Na szybkich oscylatorach aktualne są sygnały sprzedaży, ale np. na CCI oraz %R doszło do odbicia, w tym pierwszym przypadku powyżej linii równowagi. ROC pozostał w strefie ujemnej, ale MACD powoli zbliża się do poziomu neutralnego, który wkrótce powinien być testowany. Pierwszą barierą dla dalszych wzrostów będzie niewielkie okno bessy z czwartku w obrębie 1700-1702 pkt. Najistotniejsza w krótkim terminie jest jednak w dalszym ciągu luka z 10 maja w przedziale 1712-1735 pkt. oraz 38.2% zniesienia spadku z kwietnia i maja na 1731 pkt. Podobnie jak wcześniejszy ruch wzrostowy, obecny może więc również skończyć się w okolicach dolnej granicy. Dzisiejsza sesja nie zapowiada się na przełomową. Konkretniejszych wskazówek nie da przebieg notowań za oceanem. Na fali wczorajszej poprawy na początku możliwy jest lekki wzrost, ale stosunkowo szybko może on przejść w stabilizację, zwłaszcza w rejonie 1712-1714 pkt. Niewykluczone, iż w trakcie dnia skończy się to osłabieniem, ale i ono nie powinno być głębokie.