Stwierdzono, iż główną przesłanką do takiego posunięcia było dążenie do utrzymania celu inflacyjnego. Dodano jednak, iż ostatni wzrost gospodarczy (w tym także większe inwestycje w firmach) i wzrost oczekiwań inflacyjnych wśród podmiotów gospodarczych i gospodarstw domowych stwarzają niebezpieczeństwo utrwalenia się wysokiej inflacji. Rada oceniła także, iż ostatnie umocnienie się złotego może pomóc w ograniczeniu inflacji, o ile tendencja zostanie utrzymana. Z kolei prezes NBP, Leszek Balcerowicz dodał, iż nie powinno ona wpłynąć na zahamowanie eksportu, który zdaniem wielu ekonomistów wciąż pozostaje głównym motorem wzrostu gospodarczego.
Istotna w kontekście dzisiejszej decyzji RPP, o czym pisaliśmy w naszym wczorajszym popołudniowym komentarzu jest wypowiedź Andrzeja Wojtyny, który powiedział, iż nie jest do końca jasne, co jest lepszym rozwiązaniem - większe, czy mniejsze podwyżki stóp procentowych, co pokazuje iż w łonie Rady zaczyna rysować się podział w kwestii kształtu polityki monetarnej. Tym samym, o ile ogólna wymowa komunikatu Rady nadal pozostaje jastrzębia i można spodziewać się kolejnych podwyżek stóp procentowych (następnej już za miesiąc) to widać, iż RPP będzie raczej skłonna działać 25 p.b. krokami. Wczoraj inny członek RPP, Marian Noga powiedział, iż zarówno Radzie jak i rządowi zależy na utrzymaniu wysokiego tempa rozwoju gospodarczego w latach 2005-2006, co utwierdza nas tylko w opisanym wcześniej przekonaniu.
Wczoraj po południu pojawiły się głosy odnoszące się do wcześniejszej wypowiedzi ministra finansów, Mirosława Gronickiego w kwestii przejścia na system liczenia budżetu wg. ESA-95 już od 2006 roku -może to doprowadzić, iż rząd może nie być skłonny do szybkiego wdrażania reform finansów publicznych w kontekście wyborów parlamentarnych w 2005 roku, zasłaniając się "zabiegami księgowymi" z ESA-95. Jak na razie jednak wszyscy zapewniają o swojej determinacji w przeprowadzaniu reform, choć gołym okiem widać jak premier Belka ugina się pod postulatami ze strony SdPl...
Wczoraj resort finansów poinformował także, iż po trzecim kwartale deficyt budżetu wyniesie najprawdopodobniej 65-70 proc. planu, a na koniec lipca wzrośnie do 52-53 proc., czyli mniej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego - informacje te mogą pomóc złotemu.
Niemniej jednak patrząc na rynek technicznie widać, iż tempo aprecjacji złotego pomału wyhamowuje - nie świadczy to jednak, że czeka nas teraz wyraźna fala osłabienia naszej waluty. Najbardziej prawdopodobny wydaje się trend boczny na wykresie odchylenia od parytetu.