Mimo, iż miało to miejsce przy niewielkiej płynności rynku i poza godzinami pracy naszych banków, to fakt ten jest wart odnotowania. Zwłaszcza, że poziom 4,35 zł za euro pojawiał się wcześniej wielokrotnie w założeniach budżetowych jako tzw. optymalny poziom równowagi. Chociaż pytany o to przed kilkoma tygodniami wicepremier Jerzy Hausner nie chciał już dokładnie potwierdzić tych wcześniejszych wyliczeń.
Niemniej jednak wydaje się, iż z racji dosyć niskich poziomów euro możliwe jest, iż w najbliższych dniach będziemy świadkami tzw. werbalnych interwencji, choć może raczej lepszym słowem jest "wypowiedzi" ze strony członków rządu. Wiadomo, że zbyt silny złoty nie jest pożądany w kontekście opłacalności eksportu, który cały czas jest jednym z głównych motorów wzrostu gospodarczego.
Na dzisiaj nie zostały zaplanowane żadne publikacje danych makroekonomicznych. Technicznie zbliżamy się w rejony 6 proc. odchylenia po mocnej stronie parytetu. Nie uważamy jednak, aby w najbliższym czasie doszło do wyraźnego pokonania tego poziomu. Nie jest to natomiast wykluczone w dłuższej, parotygodniowej perspektywie.
Rynek międzynarodowy: Dolar może dzisiaj stracić na wartości po danych o PKB
Od wczorajszego popołudnia notowania eurodolara w zasadzie nie zmieniły się i po godz. 09:00 kwotowany był on w okolicach 1,2040. Wczorajsza popołudniowa gwałtowna zwyżka w okolice figury 1,21 pokazała jednak, iż na rynku jest zbyt dużo krótkich pozycji. Fakt ten może mieć swoje przełożenie na to co będzie się działo dzisiaj.