Na wyznaczenie trwalszego trendu można było liczyć patrząc chociażby na wagę publikacji makroekonomicznych. Dla rynku dolara amerykańskiego najważniejsza była środowa, Beżowa Księga. Inwestorzy jednak nie dowiedzieli się z niej zbyt wiele nowego, bowiem większość faktów była już znana wcześniej. Podtrzymane zostało tym samym stanowisko szefa FED, Alana Greenspana, o nieuchronności cyklu podwyżek stóp procentowych, co jest już jednak od dawna w cenach i na nikim wrażenia już nie zrobi. Szef FED zasugerował również, że w czerwcu miało miejsce nieznaczne spowolnienie, ale w związku z tym, że jest ono tylko przejściowe, nie będzie to miało wpływu na politykę monetarną. Widać to zresztą było po piątkowych danych o dynamice PKB w USA za II kwartał, które wyniosło 3%, wobec prognozowanych 3,7%. Dla naszego rynku również środa była kluczowym dniem, bowiem RPP podniosła stopy procentowe o 25pb, a po niektórych wypowiedziach spodziewać należy się analogicznego ruchu w sierpniu, bądź wrześniu, co oczywiście powinno pomóc krajowej walucie. Koniec tygodnia zresztą był tu również pomyślny dla złotego, bowiem wyznaczone zostały w przypadku relacji do euro już nowe maksima obecnego trendu.
W nadchodzącym tygodniu z ważniejszych danych otrzymamy w poniedziałek indeks PMI dla sektora produkcji w strefie euro oraz indeks ISM Instytutu Zarządzania Podażą za lipiec w USA. We wtorek podana zostanie stopa bezrobocia za czerwiec w strefie euro, a po południu dynamika zmian dochodów i wydatków ludności w USA za czerwiec. W czwartek oczywiście cotygodniowe dane o liczbie nowych podań o zasiłki w USA oraz PMI dla sektora usług w strefie euro. Kluczowym okaże się prawdopodobnie piątek, gdzie zapoznamy się z raportem w amerykańskiego rynku pracy, gdzie oprócz samej stopy bezrobocia otrzymamy także bardzo istotne dane o zmianie ilości zatrudnionych w zawodach pozarolniczych oraz dane o dynamice zarobków i średniej długości tygodnia pracy.
EUR/USD
Miniony tydzień był tu dość istotny z długoterminowego punktu widzenia. Sprzedającym euro udało się zbić ceny pod długoterminową linię trendu wzrostowego, która obecnie znajduje się przy cenie 1.2127. Wsparcie zostało przebite w środę i od tego czasu ceny oscylują już pod jego poziomem. W piątek po publikacji popołudniowych danych doszło jeszcze do wygenerowania ruchu powrotnego do tego poziomu i odbicie się stamtąd odczytywać należy negatywnie dla posiadaczy euro, gdyż stanowiłoby to wówczas ruch powrotny. Potwierdzeniem sygnału sprzedaży będzie trwałe sforsowanie poziomu 1.2000. Wówczas minimalnym zasięgiem spadku byłby poziom kwietniowego minimum przy cenie 1.1759. Wskaźniki oparte o dane dzienne sugerują wariant spadkowy, jednakże te nieco szybsze są już na tyle wyprzedane, że korekta ostatniej aprecjacji dolara nie byłaby tu niczym dziwnym jednakże, jeśli sygnał ma pozostać ważny, to rynek nie powinien wyjść już nad linię przy 1.2127. Krótkoterminowo widoczna jest tu konsolidacja między właśnie wspomnianą linią, a dołkami z ostatnich dni w okolicach 1.20. Nieco niżej popytowo działać powinny także poziomy minimów z 18 i 15 czerwca, które zlokalizowane są odpowiednio przy 1.1973 oraz 1.1952. Krótkoterminowe wskaźniki ze względu na ostatni horyzont nie dają jednoznacznych wskazówek, co do dalszego ruchu.
USD/JPY