Do takiego rozwoju wypadków przyczyniły się informacje z Węgier - sytuacja polityczna w tym kraju staje się coraz bardziej napięta, a rozłam w koalicji rządzącej możliwy. Dzisiaj premier Peter Medgyessy zagroził, iż w przyszłym tygodniu może podać się do dymisji jeżeli rząd nie będzie miał wystarczającego poparcia w parlamencie. W wyniku tych informacji na wartości zaczął tracić forint, a za nim inne waluty naszego regionu, w tym nasz złoty. Ujemnie na waluty rynków wschodzących zaczyna także wpływać perspektywa możliwego spowolnienia światowej gospodarki w wyniku coraz wyższych cen ropy - w takiej sytuacji inwestorzy wolą unikać nadmiernego ryzyka wycofując się z nowych rynków. Taka negatywna perspektywa wydaje się jednak nieco odległa, a w najbliższych dniach złotówka może być silniejsza w oczekiwaniu na przyszłotygodniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej (decyzję w sprawie możliwej podwyżki stóp procentowych poznamy w środę), a jeszcze w poniedziałek opublikowane zostaną dane o lipcowej sprzedaży detalicznej, a we wtorek informacje o inflacji bazowej.
W ciągu sesji nadeszły także dosyć ciekawe informacje z naszego krajowego podwórka - dzisiaj rozpoczęło się dwudniowe spotkanie klubu Socjaldemokracji Polskiej, które ma opracować strategię polityczną tej partii na najbliższe miesiące. I tak zaczęły pojawiać się głosy, iż SdPl nie powinna udzielić rządowi Marka Belki kolejnego wotum zaufania, gdyż nie realizuje on postulatów tego ugrupowania. Taki scenariusz wydaje się jednak mało prawdopodobny i jest tylko kolejnym elementem gry wyborczej.
Po godz. 16:00 za jedno euro płacono 4,4630 zł, a za dolara 3,6130 zł.
Rynek międzynarodowy: Sytuacja na rynku ropy przekłada się na kondycję dolara
Dzisiejsza sesja przyniosła osłabienie się dolara na rynkach światowych - "zielony" szczególnie wyraźnie tracił na wartości w relacji do funta i dolara australijskiego, ale i także do euro. Z tym, że w przypadku EUR/USD tak się tego spodziewaliśmy nie doszło do przełamania oporu na 1,2380. Dzisiaj pojawiły się opinie instytucji, iż dalszy wzrost cen ropy naftowej może przyczynić się do spowolnienia średnio o 1 proc. gospodarek azjatyckich. Z punktu widzenia dolara szczególnie bolesne byłoby wyhamowanie największej gospodarki - Chin. Z tym, że to właśnie ona zgłasza coraz większe zapotrzebowanie na ropę. Okazuje się zatem, że dalsza zwyżka cen "czarnego złota" może doprowadzić do globalnego spowolnienia gospodarki w tym roku, a najbardziej stratnym na tym może okazać się właśnie amerykański dolar.