Notowania EUR/USD wzrosły w połowie tygodnia do poziomu 1,2380. Tak duże osłabienie dolara było wynikiem rosnących cen ropy i relatywnie słabych danych gospodarczych z USA. Nie najlepsze były również dane makroekonomiczne z Polski. Inwestorów zawiodła zwłaszcza niska produkcja przemysłowa w lipcu i spadek wskaźnika inflacji. Produkcja przemysłowa w ujęciu rocznym spadła do poziomu 6,0 proc. co było wynikiem niemal dwukrotnie gorszym od oczekiwań analityków (mediana oczekiwań wynosiła 11,0 proc. r/r). Dane te zawiodły wprawdzie większość analityków wierzących w nieustanny boom naszej gospodarki, ale naszym zdaniem nie są złe. Niska wartość prod. przemysłowej w ujęciu rocznym to przede wszystkim efekt wysokiej bazy, mniejszej liczby dni roboczych w lipcu i stagnacji w przemyśle okołoturystycznym (np. spadek prod. napojów). Niższa wartość wskaźnika jest również wynikiem zwiększających się wydatków konsumpcyjnych. Rosnące ceny żywności w połączeniu ze stabilizacją w dochodach obywateli oznaczają w efekcie, że przeciętny Polak więcej musi wydawać na konsumpcję, a mniej na dobra trwałego użytku. Spadek produkcji przemysłowej przełożył się równocześnie na spadek wskaźnika PPI. W ujęciu rocznym ceny producentów spadły do poziomu 8,6 proc. z 8,7 proc. poprzednio. Ten spadek PPI znalazł odzwierciedlenie w zmniejszającym się wskaźniku inflacji. Z ostatnich danych GUS wynika, że w ujęciu miesięcznym w lipcu zanotowano deflację na poziomie 0,1 proc. z kolei w ujęciu rocznym wskaźnik CPI spadł do poziomu 4,6 proc. Dane te (miesięczne) wyraźnie wskazują, że presja inflacyjna w naszym kraju maleje. Bardzo prawdopodobne zatem, że maksimum inflacji mamy już za sobą. Przypuszczamy, że w nadchodzących miesiącach presja inflacyjna osłabnie jeszcze bardziej, głównie za sprawą spadających cen żywności, ponieważ zbiory zbóż i innych roślin w tym roku są dużo większe niż poprzednio. A zatem dopóki nie grożą nam znaczne podwyżki cen paliw, czyli dopóki złoty pozostanie mocny w relacji do dolara, nie spodziewajmy się zwyżki wskaźnika CPI. Wobec tego RPP traci argumenty za podwyżkami stóp proc. Najbliższe posiedzenie RPP zaplanowane zostało na 24 i 25 sierpnia. O ile jeszcze tydzień temu rynek był na 100 proc. przekonany o podwyżce stóp proc. to w obecnej chwili zdania analityków są podzielone. Kilka dużych banków przypuszcza, że RPP nie zdecyduje się na podwyżkę stóp proc. Naszym zdaniem jednakże stopy zostaną podwyższone o kolejne 25 pkt. bazowych. Jednocześnie RPP zasygnalizuje, że kolejne podyżki stóp proc. nastąpią dopiero za kilka miesięcy.
Podwyżka stóp proc. o 25 pkt. bazowych jest wkalkulowana w rynek. W rezultacie nie powinna mieć znacznego wpływu na rynek, ale psychologicznie może wpłynąć na aprecjację PLN.