Zwykle takie ignorowanie "mniej ważnych" publikacji każe się spodziewać sporego ruchu w momencie publikacji danych, na które wszyscy czekają. Sugeruje to tym samym, że można oczekiwać sporego zawirowania na rynku o godzinie 14:30, oczywiście o ile dane będą nieco odbiegały od prognoz. Przypomnę, że oprócz kluczowych danych o zmianie zatrudnienia w sektorach pozarolniczych otrzymamy również informacje o stopie bezrobocia, dynamice zarobków i średniej długości tygodnia pracy. O 16:00 podany zostanie jeszcze indeks ISM dla sektora usług. Końcówka tygodnia zapowiada się zatem interesująco.
EUR/USD
Fakt wyczekiwania na dane widoczny był chociażby wczoraj, kiedy załamana została formacja niewielkiego diamentu, bowiem zamiast mocnego wybicia obserwowaliśmy niemal wyjście bokiem. Aktualnie można mówić o klinie zniżkującym, z którego ceny właśnie próbują się wydostać górą. Biorąc pod uwagę wcześniejszy trend aprecjacji euro, kierunek wydaje się tu właściwy. Pytanie tylko, czy nie za wcześnie z tym wybiciem. Wsparciem nadal pozostają okolice 1.2133, natomiast opór znajduje się przy cenie 1.2215, gdzie zlokalizowane jest ostatnie maksimum. Coraz mniej pomocne stają się krótkoterminowe wskaźniki, które poprzez ostatnią, niewielką zmienność oscylują w zakresie poziomów równowagi.
USD/JPY
Wczoraj dolar umocnił się do jena, co tym samym poskutkowało już wybiciem się cen nad krótkoterminową linię trendu spadkowego. Minimalny zasięg aprecjacji dolara został już zrealizowany, czyli wzrost wartości amerykańskiej waluty do okolic górnego ograniczenia spadkowego kanału. Obecnie opór ten znajduje się przy cenie 109.64. Najbliższe wsparcie stanowi teraz krótkoterminowa linia trendu wzrostowego, która zlokalizowana jest na 109.38. Nieco niżej popytowo działać powinny także poziomy 109.00 oraz ostatnie dołek przy 108.73.