Tak naprawdę to trudno jednoznacznie wskazać, który czynnik przyczynił się w największym stopniu do wzrostu wartości naszej waluty. Być może jej aprecjacja wynikła głównie z wygranego przez rząd w piątek głosowania nad wnioskiem o wotum zaufania dla niego, a być może na skutek skierowania przez Sejm projektu budżetu na przyszły rok do komisji finansów publicznych (projekt nie został odrzucony w pierwszym czytaniu. Niewykluczone, że do wzrostu złotego przyczyniła się także wypowiedź członka RPP Dariusza Filara. W weekendowym "Parkiecie" stwierdził on, że podwyżki stóp procentowych przez Radę nadal są konieczne.
Notowania złotego poruszają się wyraźnie w kierunku odchylenia na poziomie 9 proc. po mocnej stronie. Trudno jednak oczekiwać, aby naszej walucie udało się z marszu pokonać tą barierę. W perspektywie najbliższych dni dla kursu EUR/PLN poziomem wsparcia jest 4,2800. W przypadku kursu USD/PLN możliwy jest spadek nieco poniżej poziomu 3,4300. Taką skalę spadków radzimy wykorzystać do zakupów walut.
Rynek EUR/USD: Eurodolar nadal powyżej 1,2450
Od piątkowego popołudnia notowania eurodolara utrzymywały się powyżej 1,2450, a ceny ropy ustanowiły nowe maksima powyżej poziomu 55 dolarów za baryłkę (Crude Oil). Rynek nie zareagował pozytywnie na słowa Alana Greenspana, który de facto przyznał, iż wysokie ceny ropy mogą w pewnym sensie zagrozić gospodarce, a sytuacja może się pogorszyć jeżeli ceny surowca na rynkach znacząco wzrosną. Widać zatem, iż bank centralny pomału zaczyna zauważać to co wcześniej próbował medialnie ignorować.
Po ostatnich słabych danych i pogarszającej się sytuacji na rynku ropy duże amerykańskie instytucje zaczynają rewidować swoje wcześniejsze prognozy wzrostu gospodarczego dla USA - JP Morgan z 4 proc. do 3,5 proc., a Citibank nie wyklucza korekty do 3 proc. W takiej sytuacji może okazać się, iż FED nie będzie skłonny do podwyżek stóp procentowych, co tym samym może przełożyć się na dalsze osłabienie dolara.