W związku z tym bardziej wiarygodne wnioski będzie można wyciągnąć dopiero w drugiej połowie dnia, kiedy okaże się, czy na rynku jest wystarczająca ilość środków, by utrzymać kursy na wyższym poziomie. WIG20 wciąż ma opór przy 1782 pkt i na razie bardziej prawdopodobna wydaje się krótkoterminowa konsolidacja poniżej tej bariery niż stabilna zwyżka i ponowna próba ataku na tegoroczny szczyt.
Również w Europie obserwujemy przebudzenie byków. Korzystne zakończenie poniedziałkowych notowań w USA i dobre informacje z IBM podbiły indeksy w Paryżu i Frankfurcie o 1,5%. Również węgierski BUX zyskuje na wartości i osiąga nowe historyczne maksimum.
W odniesieniu do naszego rynku [pozytywnych aspektów można było dopatrzyć się we wczorajszych notowaniach, gdzie zniżka odbyła się przy znikomych obrotach. Staje się powoli regułą, że takie sesje oznaczają przynajmniej krótkoterminowy zwrot na rynku. To zaś dawałoby szanse na przebicie 1782 pkt i potem przekroczenie 1800 pkt. Trzeba jednak przyznać, że to, iż poszczególne sesje zdominowane są przez zmiany kursów pojedynczych firm nie ułatwia stawiania konkretnych prognoz. Nastroje zmieniają się ostatnio dość szybko, a te same czynniki w zależności od atmosfery interpretowane są raz na korzyść byków, raz na korzyść niedźwiedzi. Zresztą podobnie jest na świecie. Raz złe informacje spychają kursy mocno w dół, innym razem są ignorowane, a wydarzenia determinują zdawałoby się drugorzędne czynniki. Sytuacja jest wciąż bardziej charakterystyczna dla trendu bocznego niż jednoznacznej tendencji spadkowej czy wzrostowej. W takich niestabilnych warunkach przyjdzie nam pewnie pozostać jeszcze przez kilka kolejnych tygodni. Datą graniczną może być pierwsza połowa listopada, kiedy u nas poznamy wyniki spółek za II kwartał, zadebiutuje PKO BP, a w USA odbędą się wybory prezydenckie.