Inwestorzy przystąpili do ponownych zakupów naszej waluty w oczekiwaniu, iż publikowane o godz. 16:00 przez Główny Urząd Statystyczny dane makroekonomiczne okażą się pozytywne.
I tak dynamika produkcji wyniosła 9,3 proc. r/r wobec oczekiwanych przez rynek 9 proc. i 10 proc. przez Ministerstwo Finansów, a ceny PPI wzrosły o 8 proc. r/r, przy szacunkach na poziomie 8,4 proc. Dane o produkcji są w zasadzie zgodne z oczekiwaniami rynku, a wzrost cen jest nieco niższy. Wszystko to skłania do tego, iż nie widać obecnie przesłanek do podwyżki stóp procentowych na przyszłotygodniowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej i najpewniej tak też stanie się w listopadzie. Chwilę publikacji danych złotówka straciła na wartości 0,1 proc. na koszyku, później jednak złoty znów zaczął zyskiwać.
Jutro kluczowe dla rynku będą informacje o przetargu 5-letnich obligacji o wartości 2,7 mld zł. Wydaje się, iż aukcja będzie udana, niemniej jednak nie powinno mieć to większego wpływu na notowania złotego. Podtrzymujemy, iż nie uda się "z biegu" pokonać poziomu 9 proc. odchylenia od parytetu i obecnie może być najlepszy moment do korekty, zwłaszcza, że nastawienie rynku do dalszych wzrostów naszej waluty jest nadal duże.
Rynek EUR/USD: Ponowny atak byków
W pierwszej części wtorkowej sesji w oczekiwaniu na publikowane po południu dane z USA wartość dolara spadała. Kurs EUR/USD zwyżkował z 1,2455 do 1,2520. Analitycy spodziewali się, że we wrześniu wzrost cen w USA był niewielki. Prognozy mówiły o tym, że inflacja (także bazowa) wyniesie 0,2 proc. m/m. Tak niski wzrost cen mógłby skłonić FED do wstrzymania się z decyzją o kolejnej podwyżce poziomu stóp procentowych. Wpływ na decyzję inwestorów o zwiększeniu zaangażowania w euro miały jednak także informacje z Eurolandu. Po pierwsze ceny produkcji sprzedanej przemysłu w Niemczech wzrosły we wrześniu o 2,3 proc. (r/r). To najwyższa wartość wskaźnika PPI od sierpnia 2001. Pojawiły się ponownie głosy o możliwej podwyżce poziomu stóp procentowych w strefie euro. Takich kroków ze strony ECB spodziewają się na pewno wiodące niemieckie instytuty. W przedstawionym dziś raporcie podniosły one prognozę wzrostu PKB Niemiec w tym roku do 1,8 proc. z 1,5 proc. wcześniej. Szacują one także nadal, że w 2005 r. wzrost wyniesie 1,5 proc. Niestety Hans-Werner Sinn, szef instytutu Ifo w wywiadzie dla CNBC powiedział, że jeśli cena ropy utrzyma się na obecnych, wysokich poziomach trzeba będzie zrewidować w dół te prognozy. Szacunki instytutów sporządzone zostały bowiem przy założeniu, że cena ropy na koniec 2005 r. spadnie do 37 dolarów za baryłkę. Pozostałe dwa założenia instytutów to: podwyżka przez ECB stóp procentowych o 25 pkt bazowych na wiosnę przyszłego roku oraz co ciekawe ukształtowanie się kursu EUR/USD na średnim poziomie 1,2200. O godz 11:00 Eurostat poinformował, że w sierpniu produkcja przemysłowa spadła o 0,6 proc. m/m i wzrosła o 1,5 proc. r/r. Analitycy spodziewali się spadku o 1 proc. m/m. Te dane przeszły jednak na rynku bez większego echa.