W minionym tygodniu z ważniejszych informacji, które miały wpływ na rynek, była jedynie zaskakująca podwyżka stóp procentowych w Chinach, jednakże po krótkotrwałym zawirowaniu, rynki powróciły do stanu sprzed podania tej wiadomości. Zbliżające się dni będą z pewnością uzależnione od przebiegu wyborów prezydenckich w USA. Wśród wielu danych makroekonomicznych, istotna będzie końcówka tygodnia, gdzie zapoznamy się z comiesięcznym raportem z amerykańskiego rynku pracy. Istotny wpływ na rynek będzie mieć jak zwykle jego najważniejsza składowa, czyli zmiana zatrudnienia w sektorach pozarolniczych (Nonfarm Payrolls).
Ciekawie było również na rynku krajowej waluty. Poniedziałek przyniósł w przypadku dolara ustanowienie nowych minimów trendu aprecjacji złotego i tym samym doszło od razu do stosunkowo dynamicznego odreagowania. Jak się jednak okazuje, na krajową walutę nadal jest bardzo duży popyt, co świadczy o względnie niewielkiej skali korekty. Amerykańska waluta zdołała podrożeć do 3.43, natomiast tydzień kończymy już przy 3.3840. Zdecydowanie mocniejszy impuls deprecjacji złotego widoczny był w poniedziałek wobec euro, które kosztowało już 4.38. Tydzień zakończony został również dosyć daleko od szczytu, bowiem przy cenie 4.3150.
EUR/USD
Miniony tydzień wbrew pozorom był dość ważny. Poniedziałkowa luka hossy i silny wzrost zaprowadziły ceny już w okolice 1.2850. Ze średnioterminowego punktu widzenia ceny znalazły się nad górnym ograniczeniem wzrostowego kanału i w trakcie czwartkowych notowań doszło do próby zejścia pod wsparcie, która zakończyła się jednak niepowodzeniem i szybko znaleźli się chętni do skorzystania z okazji otwarcia długich pozycji w euro. Aktualnie kluczowym poziomem oporu są okolice szczytu ze stycznia i lutego br. zlokalizowanych nieco nad ceną 1.29. Ich przejście otwierałoby drogę do testu maksimum z 1995r. przy 1.3525. Co do trwałości aktualnego trendu, to za jego kontynuacją przemawia niewielka korekta, świadcząca o jego sile, jednakże niebezpieczeństwo zaczyna się pojawiać na coraz mocniej wykupionych, dziennych wskaźnikach. W przypadku oscylatorów widoczne stają się sygnały sprzedaży, natomiast histogram MACD zaczyna już wyraźnie zniżkować, a sam wskaźnik również jest mocno wykupiony, zatem ewentualny sygnał sprzedaży byłby tu dość wiarygodny. W krótkim terminie rynek trzyma się dobrze. Nadal znajdujemy się nad wspomnianym, górnym ograniczeniem kanału wzrostowego (ok. 1.2700) i do momentu, gdy ceny znajdują się nad jego poziomem, nadal większe prawdopodobieństwo ma kontynuacja aprecjacji europejskiej waluty. Warto również podkreślić, że cały miniony tydzień rynek poruszał się w zakresie spadkowego kanału (formacja flagi), natomiast w piątkowej końcówce notowań podjęta została próba wybicie cen górą, otwierając tym samym drogę do testu oporów znajdujących się przy 1.2810 i 1.2840. Ich przekroczenie powinno zapewnić kolejny impuls spadku wartości amerykańskiej waluty. Sygnałem do rozpoczęcia nieco głębszej korekty byłby spadek pod wspomniane 1.2700, co w średnim terminie uznać można by było również jako pułapkę wybicia z kanału wzrostowego górą, co w połączeniu ze wspomnianym wyglądem dziennych wskaźników, powinno zdynamizować aprecjację dolara.
USD/JPY