Uwaga inwestorów skupiona jest na wyborach prezydenckich w USA. Pierwsze sondażowe oszacowania wskazują na przewagę kandydata demokratów J. Kerrego. W opinii analityków zwycięstwo J. Kerrego będzie pozytywnie odebrane przez rynki finansowe, ze względu na zapowiedź prowadzenia bardziej wyważonej polityki na Środkowym Wschodzie. Agresywne poczynania obecnego prezydenta USA w tym rejonie są uznawane za jedną z głównych przyczyn rekordowo wysokich cen ropy. Ekonomiści przewidują, że jeżeli ceny ropy będą się utrzymywać powyżej poziomu 50 dolarów za baryłkę w 2005 roku to gospodarka USA może znaleźć się w poważnym kryzysie.

Inwestorzy obawiają się powtórzenia wydarzeń z roku 2000, kiedy to dopiero Sąd Najwyższy USA zadecydował o tym, kto wygrał wybory. Przeciągający się stan niepewności co do wyniku wyborów w 2000 roku spowodował wówczas spadek dolara do euro o ponad 2 procent. Analitycy nie wykluczają krótkotrwałego wzrostu wartości amerykańskiej waluty na międzynarodowym rynku walutowym w przypadku szybkiego rozstrzygnięcia wyborów prezydenckich w USA.

W piątek poznamy dane z rynku pracy w USA. Mają one kluczowe znacznie dla dolara. Analitycy oczekują, że liczba nowych miejsc pracy wzrośnie w październiku o 175 tyś wobec 96 tyś we wrześniu.