W minionym tygodniu główną atrakcją, na którą czekali inwestorzy, był piątkowy raport z amerykańskiego rynku pracy, a w tym najważniejsza zmiana zatrudnienia w sektorach pozarolniczych. Oficjalne prognozy oscylowały wokół 160-170k, natomiast podano wzrost ilości nowych miejsc pracy o 337k. Warto przy tym podkreślić, że przed publikacją rynkowe oczekiwania nieco wzrosły i mówiło się również o wartościach rzędu 250-300k, zatem faktyczne dane, choć chwilowo pomogły amerykańskiej walucie (umocnienie dolara do euro o 1 figurę), to po pierwszym impulsie do działania przystąpili inwestorzy chcący wykorzystać możliwość ponownego dołączenia się do ostatniego, silnego trendu spadku wartości amerykańskiej waluty i w efekcie jej podaż doprowadziła do zakończenia tygodnia na najniższych poziomach wobec euro od 1995 roku.
Nadchodzący tydzień również nie powinien być zanadto nudny, jeśli chodzi o publikacje makroekonomiczne. Najważniejszy będzie środowy komunikat po posiedzeniu FOMC w sprawie poziomu stóp procentowych w USA. Oprócz tego będzie kilka publikacji nieco mniejszej wagi. I tak we wtorek zapoznamy się z zapasami w hurtowniach za wrzesień, w środę będzie to bilans handlu zagranicznego, czwartek to już tradycyjnie cotygodniowe dane o ilości nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych, natomiast w ostatni dzień tygodnia poznamy także zapasy w firmach, sprzedaż detaliczną oraz wstępne dane wskaźnika nastroju konsumentów, czyli Michigan Sentiment. Jak więc widać, potencjalnych impulsów ze strony fundamentalnej zabraknąć nie powinno. Proponuję się teraz przyjrzeć stronie technicznej rynku.
Rynek zagraniczny
EUR/USD
W minionym tygodniu sporo atrakcji mieli inwestorzy na rynku amerykańskiej waluty. Po nieznacznej korekcie z pierwszej części tygodnia, amerykańska waluta od środy ponownie zaczęła tracić na wartości, by tydzień zakończyć na poziomie 1.2973. Ze średnioterminowego punktu widzenia doszło w piątek do przebicia oporu w postaci szczytu z lutego na poziomie 1.2923 i kolejnego, podażowego poziomu doszukiwać należałoby się przy cenie 1.3030, gdzie zlokalizowane jest 261,8% wysokości korekty z drugiej połowy sierpnia. Warto również zauważyć, że przewaga popytu na europejską walutę widoczna była po dolnych cieniach świec z ostatnich dni. Wszystkie one testowały wsparcie, jakim jest górne ograniczenie wzrostowego kanału, nad którego poziom niedawno udało się bykom wyjść. Aktualnie znajduje się ono przy cenie 1.2720 i powrót pod ten poziom sygnalizowałby wyczerpywanie się trendu deprecjacji dolara. Wskaźniki oparte o dane dzienne jednoznacznie sugerują już spore wykupienie, jednakże należy podkreślić, że nie ma tu jeszcze negatywnych dywergencji, zatem średnioterminowe byki powodu do niepokoju jeszcze nie mają. W krótkim terminie sytuacja jest również dosyć ciekawa. W drugiej połowie tygodnia wyrysować można tu było dość stromy klin zwyżkujący. W piątek doszło do wyjścia cen z niego bokiem, jednakże dynamiczne osłabienie dolara pod koniec piątkowych notowań wyhamowane zostało dokładnie na jego dolnym ograniczeniu. Sugerowałoby to utworzenie ruchu powrotnego, zatem na początku poniedziałkowych notowań spodziewać można się nieznacznej korekty. Warto również podkreślić, że w okolicach 1.2967 znajduje się 161,8% wysokości horyzontu z ostatnich dwóch tygodni, co również sprzyjałoby przynajmniej chwilowemu wyczerpaniu popytu na europejską walutę, po ostatnim wybiciu nad 1.2840 (szczyt z 26.10). Wsparcia doszukiwać należałoby się w okolicach czwartkowego wierzchołka, zlokalizowanego na poziomie 1.2895 oraz niżej na wspomnianym wcześniej oporze, czyli 1.2840.