Pierwsze pogłoski wskazywały na zwycięstwo kandydata demokratów Kerrego. Zdaniem analityków jego elekcja przyczyniłaby się do uspokojenia sytuacji na Środkowym Wschodzie, czego następstwem byłby spadek cen ropy. Wysokie ceny tego surowca są zagrożeniem dla gospodarki USA. Ekonomiści są zdania, że jeżeli ceny ropy utrzymają się w 2005 roku powyżej poziomu 50 dolarów za baryłkę to Stany Zjednoczone pogrążą się w recesji.

Reelekcja Busha oznacza utrzymanie obecnych trendów w polityce gospodarczej USA. Oczekuje się dalszego wzrostu deficytu budżetowego na ze względu na planowane kolejne obniżki podatków w USA. Ponadto nikt nie spodziewa się, aby wydatki na operację w Iraku miały w najbliższym czasie spaść, co dodatkowo pogarsza sytuację budżetu USA. Należy podkreślić, że od czasu objęcia urzędu prezydenta przez Busha Dollar Indeks określający wartość dolara amerykańskiego w stosunku do najważniejszych międzynarodowych walut stracił 21 procent.

Szef ECB Trichet nie wyraził sprzeciwu wobec coraz bardziej umacniającego się euro i stwierdził jedynie, że chaotyczne zmiany wartości walut są niepożądane. Analitycy odczytali tę wypowiedź jako przyzwolenie na dalsze wzrosty notowań EUR/USD. Opinia szefa ECB zgodna jest ze stanowiskiem ministrów finansów ze strefy euro, którzy w połowie października stwierdzili, że mocne euro amortyzuje wzrost cen ropy. Sygnały płynące ze strony gospodarczych decydentów Eurolandu są podstawą twierdzeń, że pokonanie poziomu 1,30 przez parę EUR/USD jest już tylko kwestią tygodni. Warto zaznaczyć, że w lutym br. kiedy notowania euro do dolara zbliżały się do 1,30, ECB bardzo ostro krytykował wzrost wartości wspólnej waluty.

ECB nie zmienił poziomu stóp procentowych. Decyzja ta była zgodna z oczekiwaniami ekonomistów. Komisja Europejska obniżyła w zeszłym tygodniu prognozę wzrostu gospodarczego w 2005 roku dla strefy euro z 2,3 do 2 procent.

Wzrost gospodarczy w USA wyniósł w trzecim kwartale br. 3,7 procent wobec oczekiwań analityków na poziomie 4,3 procent.