W piątek (5 listopada) po południu pomimo publikacji zaskakująco dobrych danych z amerykańskiego rynku pracy notowania europejskiej waluty do dolara pokonały w górę rekordowo wysoki poziom 1,2926 (ustalony 18 lutego br.). Kurs EUR/USD dotarł do 1,2976. W trakcie pierwszej części poniedziałkowej sesji cena wspólnej waluty jeszcze nieco wzrosła i sięgając poziomu 1,2985 ustaliła nowe maksimum.
Testowania szczytu 1,2926 większość analityków spodziewała się już od dawna. Tym niemniej samo tempo deprecjacji dolara względem euro zaskoczyło. Po raz kolejny sprawdziła się zasada mówiąca o tym, że wykonanie się prognozowanych poziomów następuje zazwyczaj szybciej niż zakładano.
O czynnikach mających wpływ na deprecjację dolara nie ma co szerzej pisać. Nie zmieniają się one od wielu tygodni i są ogólnie znane. Mowa tu przede wszystkim o obawach inwestorów o spuchnięty do granic możliwości "podwójny deficyt" Stanów Zjednoczonych, mrożących krew w żyłach wydarzeniach na rynku ropy oraz emocjach towarzyszących wyborom prezydenckim w USA.
Wydaje się jednak, że w ostatnich dniach na rynku EUR/USD pierwsze skrzypce zagrała tylko i wyłącznie psychologia. Teraz przyszedł czas na otrzeźwienie.
Warto pamiętać, że już za dwa dni - 10 listopada zbiera się Rada amerykańskiego banku centralnego. Prawie wszyscy analitycy są zgodni co do tego, że FED podwyższy poziom stóp procentowych o 25 pkt bazowych. Co więcej duża ich część oczekuje także tego, że komunikat FOMC towarzyszący tej decyzji pokaże możliwość kolejnej podwyżki stóp już w grudniu.