Impulsem jaki zapoczątkował zakupy dolara była wypowiedź szefa ECB Trichet?a, który wyraził opinię, że wzrost wartości euro nie jest pożądanym zjawiskiem. Warto zaznaczyć, że wspomniana "słowna interwencja" jest pierwszym poważnym sygnałem niezadowolenia decydentów gospodarczych strefy euro w związku z ostatnią zwyżką notowań EUR/USD. Jeszcze w październiku ministrowie finansów z Eurolandu zgodzili się, że umocnienie euro do dolara nie stanowi problemu dla gospodarki strefy euro, ponieważ pomaga w amortyzowaniu rekordowo wysokich cen ropy. Niektórzy ekonomiści dopatrują się w wystąpieniu Trichet?a zmiany stanowiska decydentów z Eurolandu wobec ostatnich zmian na rynku walutowym, co oznacza, że możemy spodziewać się kolejnych "werbalnych" interwencji nakierowanych na osłabienie euro do dolara. Ostatnim razem takie werbalne interwencje miały miejsce w lutym 2004 roku, kiedy notowania EUR/USD zbliżały się do poziomu 1,30. Trudno natomiast oczekiwać, aby ECB próbował realnie interweniować na rynku walutowym.
Kontynuację globalnego osłabienia dolara zapowiada indeks mierzący wartość amerykańskiej waluty wobec najważniejszych międzynarodowych walut tzw Dollar Indeks. W piątek pokonał on silny poziom wsparcia 84,60 zniżkując do 83,85, co zapowiada dalsze spadki do 80,50- 81,00 na przestrzeni następnych miesięcy.
Spadek wartości dolara na rynkach międzynarodowych to w dużej mierze następstwo działań inwestorów długotreminowych jak banki centralne, czy fundusze inwestycyjne. Ostatnio ujawnione informacajce o dziłaniach funduszu należącego do Warrena Buffetta wskazują na coraz większą niechęć wspomnianej instytucji do amerykańskiej waluty - w trzecim kwartale kupiła ona kolejną transzę kontraktów terminowych o wartości 1 mld dolarów, zakładając spadek wartości dolra.