Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 03.01.2005 07:51

Wartość obrotów na piątkowej sesji w Stanach była około 1/3 niższa od

3-miesięcznej średniej. W obliczu Sylwestra, skróconego handlu obligacjami,

pozamykanych niektórych rynków europejskich, trudno było oczekiwać innego

rozwiązania. Chyba wszyscy wiedzą też, że sesję należy zignorować i jej

wpływ na nastroje w Eurolandzie będzie żaden.

Reklama
Reklama

Z informacji warto może jedynie odnotować kolejne (na razie plotki)

informacje o rzekomych problemach z lekami największych producentów. Tym

razem cień padł na Prozac produkowany przez Eli Lilly. To kolejna z czarnej

serii informacji przeceniających ostatnio sektor farmaceutyczny. Dlaczego o

tym wspominam ? By pokazać subiektywność oceny rynkowych wiadomości. Sektor

farmaceutyczny oczywiście cierpi z tego powodu i każdy pesymista zauważy, że

Reklama
Reklama

tak jak w zeszłym tygodniu wystarczy już teraz jedynie plotka, by wywołać

kolejną przecenę któregoś z producentów leków. Pesymista powie więc tutaj,

że nerwy inwestorów są bardzo napięte, skoro plotki wystarczą do przeceny.

Ale z drugiej strony optymista doda, że farmaceutyki (ważny sektor) są na

minusach, a mimo to indeksy potrafią wciąż poprawić szczyty, co demonstruje

siłę rynku. Dow.gif Nasdaq.gif SP500.gif Proszę to traktować tylko w

Reklama
Reklama

kategoriach ciekawostki, bo na koniec roku to zupełnie co innego ustawiało

nastroje i to nie sektor farmaceutyczny wskaże kierunek w nowym roku.

Od dzisiaj rozpoczyna się zupełnie nowa rozgrywka. Fundusze na całym świecie

mają swoje strategie inwestycyjne ustalone na bardzo długie okresy. To nie

są inwestorzy, którzy zmieniają zdanie jak chorągiewka na wietrze, po jednej

Reklama
Reklama

czy dwóch sesjach, lub po paru artykułach w gazetach. Niemniej jednak

strategiczne decyzje, nawet jeśli nie podejmowane akurat teraz, to bardzo

często realizowane są właśnie na początku roku. Określenie "roczna stopa

zwrotu" rządzi całym światem finansów, więc to na początku roku fundusze

robią największe przemeblowania w portfelach.

Reklama
Reklama

Główny dylemat jaki rozstrzygnąć muszą zarządzający, to czy świat dalej

będzie chciał lokować kapitały (tak dużo - bo lokować będzie chyba zawsze) w

Ameryce, finansując jej rekordowe deficyty. Słabnący dolar coraz skuteczniej

w ostatnich miesiącach do tego zniechęcał i jeśli sama waluta faktycznie

jest w stanie wystraszyć kapitał z Ameryki, a wielu analityków tak sądzi,

Reklama
Reklama

plus sam Greenspan przed tym przestrzegał, to najwyraźniej widać będzie to

właśnie na początku roku. Jeśli inwestorzy zaczną mieć jakiekolwiek obawy,

że proces odwrotu od amerykańskich papierów faktycznie rozpoczął się wraz z

początkiem roku, to tym razem rynkowi akcji może to wyraźnie zaszkodzić i

jednocześnie zdynamizuje dalsze osłabienie i tak już zmasakrowanego dolara.

No właśnie - waluty - na naszym rynku to też może być głównym impulsem dla

rynku akcji. Nasze OFE czy TFI mimo ogromnych kapitałów jakie zebrały nie są

teraz graczem ustalającym rynkowe nastroje. Tutaj pałeczkę dzierży

zagranica, dokonująca częściej przemeblowania w portfelach - inwestująca

zdecydowanie agresywniej. Mówię trochę giełdowymi sloganami, ale za długo by

pisać o mechanizmach rządzących naszym rynkiem. Trzeba po prostu przyjąć, że

to decyzje globalnych funduszy inwestycyjnych ustalą w najbliższych

tygodniach trend na GPW. A orzech do zgryzienia zarządzający mają naprawdę

twardy.

Z punktu widzenia zagranicznego inwestora samo zachowanie złotego w 2004 r.

jest zachętą do lokowania kapitału w Polsce. Warto tutaj wspomnieć, że złoty

był w zeszłym roku walutą, która względem dolara i euro umocniła się

najmocniej na świecie. To oczywiście pomnaża zyski z inwestycji w Polskie

akcje. Zresztą rynek akcji, w ślad za całym środkowoeuropejskim regionem

radziłada mówi, że

należy założyć iż trend prędzej będzie kontynuowany, niż ulegnie odwróceniu.

Kto nie przestrzegał tej zasady, sprzedawał akcje gdy Nasdaq w czasie hossy

internetowej przekraczał 3 tys., a nie dopiero gdy zawrócić powyżej 5 tys.

Na giełdzie często bowiem decyduje sentyment rynku i trend, a nie logika. No

właśnie - logicznie patrząc nie wybrałbym teraz rynku polskiego jako perełki

dla zagranicznych inwestorów na 2005 r. Większość analityków twierdzi, że

złoty dalej pozostanie mocny - moim zdaniem nie obędzie się teraz bez

głębszej korekty - i nawet jeśli mają rację, to już bardzo trudno uwierzyć w

powtórkę z umocnienia w 2004 r. Makroekonomiczne dane przestały być

korzystne dla złotego (choć siłą rozpędu dalej się umacnia), a efekt

przedunijniej bazy i napiętego na 2005 r. kalendarza będzie przemawiać

niedługo przynajmniej tylko za zatrzymaniem trendu. Może więc rynek akcji

przyniesie znacznie większą stopę zwrotu ? A kto to wie, co będzie za rok :)

Prawda na dzisiaj jest jednak taka, że w obliczu dostępnych na obecną chwilę

informacji polskie akcje mają bardzo wyśrubowaną wycenę i z każdym kolejnym

wzrostem dostają od inwestorów spory kredyt zaufania. Po wyciągnięciu

indeksów w końcówce roku na nowe szczyty kupno większych pakietów akcji

przez zagranicznych inwestorów byłoby w takich warunkach (w mojej ocenie)

nieco ryzykowne i ja osobiście wolałbym szukać rynków z większym

potencjałem, niż opierać się tylko na zeszłorocznych stopach zwrotu.

Tak na chwilę obecną wyglądają giełdowe dylematy w dłuższym terminie. A co

na dzisiaj ? Powtórką rajdu na pierwszych sesjach w nowym roku, analogicznie

do 2004 r. ? Nigdy kilkuprocentowych dynamicznych wzrostów oczekiwać nie

można. Nigdy bowiem te nie przyjdą, gdy są powszechnie wyczekiwane. Nie

napiszę więc o euforii podobnej do tej sprzed roku, ale dalej podtrzymuję

stanowisko z ostatniej Weekendowej. Zresztą ten scenariusz na razie dość

gładko się sprawdza - w świątecznym tygodniu mieliśmy spokojną korektę,

przed Sylwestrem tydzień window dressing, a teraz mamy pierwszy tydzień

stycznia i magiczne bycze zaklęcia w postaci "efektu stycznia", co pomimo

wielu wymienionych wyżej wątpliwości, powinno przynieść w tym tygodniu

wzrosty na GPW. Wzrosty oparte właśnie na nadziejach na zagraniczny kapitał.

Na koniec jednak przestroga - tak jak napisałem na początku, zaczynamy

zupełnie nową rozgrywkę. Wraz z początkiem przemeblowań w portfelach

funduszy wzrośnie też aktywność wszystkich spekulantów i możemy być

świadkami bardzo dynamicznych zmian nastrojów. Ja zakładam optymizm na ten

tydzień, ale pierwszy tydzień nowego roku jest w moim giełdowym kalendarzu

jednocześnie tym tygodniem, w którym najłatwiej jestem w stanie szybko

zmienić opinię o rynku. MP

Ps. Życzyłbym czytelnikom szczęścia na Nowy Rok, ale każdy dłuższy stażem

inwestor wie, że giełda ze szczęściem nie ma nic wspólnego.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama