Dolar umocnił się także w stosunku do funta brytyjskiego i franka szwajcarskiego. Najmniej "poszkodowaną" walutą okazał się jen japoński, który w stosunku do dolara stracił niecały procent swej wartości.

Piątkowe wydarzenia były kontynuacją nowych wiadomości z pierwszego tygodnia nowego roku. Okazało się wówczas, że stopy procentowe w USA będą podnoszone w szybszym tempie niż wcześniej oczekiwano. Przedstawiciele FED wyrazili opinię, że gospodarka USA jest zagrożona wzrostem inflacji ze względu na spadek wartości dolara oraz wysokie ceny ropy. Ekonomiści spodziewają się, że w 2005 roku stopy procentowe w USA wzrosną do 3,0 - 3,5 procent wobec 2,25 obecnie. Tym samym wzrośnie różnica oprocentowania pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a strefą euro, gdzie stopy procentowe znajdują się na poziomie 2,0 procent. Co więcej, coraz częściej pojawiają się opinie sugerujące, że w 2005 roku ECB obniży stopy przynajmniej o 25 pkt bazowych. Wyższe oprocentowanie aktywów USA jest czynnikiem, który w długim terminie pozytywnie wpływa na wartość dolara.

Bezpośrednim sygnałem jaki spowodował gwałtowną wyprzedaż euro stała się wypowiedź sekretarz skarbu USD J. Snowa, który stwierdził, że przedstawiciele administracji USA zamierzają powstrzymać spadek wartości dolara. J. Snow dodał, że amerykańska waluta skorzystałaby, gdyby Kongres USA współpracowałby z administracją prezydenta Busha by zredukować deficyt budżetowy.

Wcześniej opublikowane zostały dane o liczbie nowych miejsc pracy z USA za grudzień. Dane ukształtowały się na poziomie 157 tys. wobec 175 tys.. miesiąc wcześniej. Ekonomiści spodziewali się, że liczba nowych miejsc pracy wyniesie w grudniu około 175 tys.