Komentarz
Na dzisiejszym otwarciu złoty był jeszcze silny, jednak później nasza waluta minimalnie straciła na wartości. Na wartości zyskał zwłaszcza dolar, który powrócił powyżej 3,10 zł, co czego przyczyniło się umocnienie się "zielonego" na rynkach światowych przed dzisiejszą publikacją danych o deficycie handlowym USA o godz. 14:30. Pewien negatywny wpływ na złotego mógł mieć także sondaż opublikowany przez "Rzeczpospolitą", a sporządzony przez PBS odnośnie preferencji wyborczych Polaków. I tak okazuje się, że spada poparcie dla PO i PIS i w nowym parlamencie partie te mogłyby nie uzyskać większości koniecznej do sprawnego rządzenia. A to jest tak naprawdę najważniejsze dla inwestorów - słaby rząd to pewne ryzyko, że reformy finansów publicznych mogłyby nie zostać zrealizowane. Dodatkowo, tak jak pisałem to już wcześniej - o ile deklaracje gospodarcze PO wydają się być klarowne to ewentualne zachowanie się PIS pozostaje nadal pewną zagadką....
Dzisiaj uwaga naszych inwestorów skupi się na wspominanych wcześniej danych z USA, ale i także na wynikach przetargu 10-letnich obligacji o wartości 2,6 mld zł, które poznamy zapewne koło południa. Wczoraj wieczorem resort finansów poinformował, że udało się sprzedać dwa razy więcej 15-letnich euroobligacji niż to wcześniej zakładano. Emisja miała wartość 3 mld EUR wobec zakładanych wcześniej 1-1,5 mld EUR. Tym samym wydaje się, że dzisiejszy przetarg krajowych 10-latek może być dosyć udany.
Na rynku eurodolara inwestorzy czekają na kluczowe dla dolara dane o deficycie handlowym USA w listopadzie. Oczekuje się lepszego odczytu, na poziomie 53,4-54,0 mld USD wobec 55,5 mld USD w październiku - spory wpływ na to może mieć tańsza ropa. Jednak tak czy inaczej bardzo trudno jest o dokładną prognozę tych danych, tutaj sytuacja jest podobna do danych Nonfarm Payrolls, które mieliśmy w ostatni piątek. O godz. 20:00 opublikowane zostaną jeszcze informacje o budżecie federalnym, a wcześniej, bo o godz. 15:30 czeka nas kolejna konferencja prasowa Sekretarza Skarbu Johna Snowa. Będzie zatem gorąco. Wczoraj spore zamieszanie na rynkach wywołała wypowiedź głównego ekonomisty Europejskiego Banku Centralnego, Otmara Issinga, który powiedział, że kraje azjatyckie powinny w większym stopniu ponosić koszty związane ze słabym dolarem. Po tej wypowiedzi wyraźnie na wartości zyskały waluty azjatyckie, w tym jen. W swojej wypowiedzi Issing dał także wyraźną aluzję co do Chin, które jak wiadomo od lat utrzymują sztywny, niski kurs juana w relacji do dolara. Ostatnie rozmowy z Chińczykami pokazują jednak, że o zmiany będzie trudno i jest to raczej kwestia dłuższego czasu. Na razie Chiny otrzymały zaproszenie do uczestnictwa w zaplanowanym na luty szczycie G-7...
Prognoza dla złotego: