Kluczowym powodem wzrostu kursu USD/PLN było umocnienie dolara na rynku zagranicznym. Wyraźny spadek kursu EUR/USD doprowadził do przeceny złotego wobec USD. Złoty całkowicie zignorował opublikowane dane makroekonomiczne za grudzień. Na początku tygodnia poznaliśmy dane o inflacji, która w grudniu w ujęciu rocznym osiągnęła poziom 4,4% i była zgodna z oczekiwaniami. Według oceni wicepremiera J. Hausnera zagrożenie inflacyjne dużo większe jest w I kwartale br., kiedy to roczny wskaźnik wzrostu cen może osiągnąć poziom 5%. Dane o inflacji będą podstawą dla RPP do podjęcia decyzji dotyczącej zmiany nastawienia w polityce monetarnej. Obecnie Rada utrzymuje restrykcyjne nastawienie, jednak coraz większa liczba członków wskazuje na konieczność zmiany tego nastawienia głównie ze względu na kurs walutowy.

Opublikowane pod koniec tygodnia dane produkcji przemysłowej również nie zmieniły sentymentu inwestorów do złotego. Według GUS produkcja przemysłowa wzrosła o 6,4% r/r wobec wzrostu 11,4% r/r w listopadzie. Dane te były zdecydowanie gorsze od oczekiwań. Rynek oczekiwał produkcji w ujęciu rocznym na poziomie 12%. Według ministra finansów M. Gronickiego słabe dane o produkcji to wynik efektu bazy z uwagi na wysoki wzrost produkcji w grudniu 2003 r. Według jego opinii należy również oczekiwać gorszych wyników produkcji w I kwartale br. ze względu na wysoką bazę. Wicepremier J. Hausner w dalszym ciągu ocenia PKB za ubiegły rok na poziomie 5,5-5,7%.

W nadchodzącym tygodniu złoty w dalszym ciągu będzie uzależniony od sytuacji na rynku EUR/USD. Kluczowym wydarzeniem dla rynku walutowego będzie posiedzenie Rady polityki Pieniężnej. Trudno jednak oczekiwać od Rady zmiany nastawienia w polityce monetarnej już w styczniu. Rada będzie czekała na dane makroekonomiczne za styczeń, w celu oceny zagrożeń inflacyjnych w I kwartale br. Na obniżki stóp trzeba będzie jednak poczekać dłużej z uwagi na zbliżające się wybory parlamentarne. Wśród polityków toczą się rozmowy dotyczące terminu przeprowadzenia nowych wyborów. Jedna część polityków SLD opowiada się za terminem czerwcowym, który jest możliwy pod warunkiem samorozwiązania Sejmu. Z kolei druga część SLD opowiada się za terminem jesiennym. Ostateczna decyzja dotycząca terminu wyborów ma zapaść pod koniec stycznia.

Opracowano dnia 21 stycznia 2005 r.