Komentarz
Dzisiaj rano złoty otworzył się w okolicach 14,70 proc. odchylenia po mocnej stronie parytetu wobec 14,88 proc. wczoraj po południu. Za dolara płacono nieco poniżej 3,14 zł, a za euro 4,0750 zł.
Dzisiaj uwaga rynku skupi się na informacjach jakie napłyną z Rady Polityki Pieniężnej. Jej decyzję ws. stóp procentowych (a raczej jej brak) poznamy zapewne już przed godziną 11:00. Bardziej istotny będzie jednak pełny komunikat, który zostanie opublikowany o godz. 16:00 podczas konferencji prasowej. Rynek zaniepokoić mogą informacje jakie zostały opublikowane przez dzisiejszą Gazetę Wyborczą - powołując się na sondaże OBOP poinformowała ona, że w styczniu poparcie dla Platformy Obywatelskiej spadło aż o 8 proc. w relacji do stycznia. Tym samym ewentualna koalicja PO-PIS miałaby tylko 36 proc. głosów. Do 14 proc. zwiększyło się zaufanie wyborców do Ligi Polskich Rodzin. Takie informacje nie nastrajają pozytywnie na przyszłość, gdyż zmniejszają szanse na kontynuację reformy finansów publicznych w przyszłym parlamencie. Na podstawie jednego sondażu trudno jest jednak wyrokować. Niemniej jednak gdyby tendencja ta została potwierdzona przez inne instytucje, to mogłoby to mieć negatywne przełożenie na złotego.
A co na rynku eurodolara? Wydaje się, że inwestorzy już zapomnieli o dobrym odczycie indeksu zaufania konsumentów za grudzień, a na horyzoncie pojawiają się znów te same zagrożenia. Po wczorajszej publikacji komisji budżetowej Kongresu, która przedstawiła nieco gorsze perspektywy tegorocznego deficytu budżetowego, przedstawiciel administracji George?a Busha dodał, że dziura w tegorocznym budżecie może być jeszcze większa, gdyż nie obejmuje extra wydatków na walkę z terroryzmem. W efekcie deficyt w 2005 r. może sięgnąć rekordowej kwoty 427 mld USD wobec 412 mld USD w roku ubiegłym. Czy zatem słowa George?a Busha o potrzebie jego redukcji były tylko pustymi obietnicami? W każdym razie niektórzy czekają jeszcze na 7 lutego, kiedy to mają zostać przedstawione propozycje na 2006 r. Tyle, że prawda jest taka, że nikt nie wie, ile jeszcze potrwa wojna w Iraku....
Wczoraj po południu mieliśmy wypowiedź przedstawiciela Chin, który stwierdził, że minister finansów Jin Renqing będzie jednak rozmawiać na szczycie G-7 w kwestii uelastycznienia kursu juana. Informacja ta stała w wyraźnym kontraście z wcześniejszymi publikacjami w których twierdzono, że kwestia ta raczej nie będzie poruszana, a Chiny potrzebują więcej czasu. W efekcie na wartości znów zyskał jen, a stracił dolar. Głos zabrał także członek FED z Kansas (nie będący jednak członkiem FOMC) Thomas Hoenig, który stwierdził, że publikowane w najbliższy piątek dane o wzroście amerykańskiej gospodarki w IV kwartale b.r. mogą okazać się najlepsze od 1999 r. Gdyby się tak stało to mógłby być czynnik przemawiający za dalszym umocnieniem się dolara. Jednak wtedy rynek może zadać sobie pytanie, czy taka dobra passa utrzyma się na dłużej, a obserwując zachowanie się amerykańskich giełd można mieć pewne wątpliwości...