Rynek krajowy
Wczorajsza sesja okazała się sesją złotego. Nasza waluta zyskała zarówno w relacji do euro jak i dolara. Sytuacja taka utrzymywała się także dzisiaj rano. Za dolara płacono 3,05 zł, a za euro 3,97 zł. Dlaczego nasza waluta jest tak silna? Inwestorzy zaczęli ignorować informacje ze sfery polityki po tym jak powstanie nowej centrolewicowej formacji zaczęło się przedłużać, a koalicja PO-PIS nadal ma szanse na uzyskanie społecznej legitymacji do rządzenia. Powróciły natomiast kwestie związane z czynnikami makroekonomicznymi. Po wczorajszych danych o inflacji, która nieoczekiwanie spadła w styczniu do poziomu 4,0 proc. r/r niemal pewne jest to, że podczas przyszłotygodniowego posiedzenia Rada Polityki Pieniężnej zmieni nastawienie na neutralne, co może być pierwszym sygnałem do rozpoczęcia cyklu obniżek stóp procentowych - pod to kupowane są nasze obligacje. Dodatkowo deficyt budżetowy po styczniu wyniósł zaledwie 4,5 proc. planu, co zawdzięczamy głównie większym wpływom z podatku VAT. Resort finansów poinformował także, iż w przyszłym tygodniu przedstawi tzw. plan "B" na wypadek kiedy Unia Europejska kazałaby nam zmienić korzystny system księgowania transferów z OFE. Reasumując, spadająca inflacja, dobre dane o budżecie sprzyjają dalszemu umacnianiu się naszej waluty. Jedynym czynnikiem mogącym zmienić tą sytuację jest polityka, a tutaj nie można wykluczyć kolejnych rewelacji - w każdym razie nasza scena polityczna może za kilka miesięcy wyglądać zupełnie inaczej niż obecnie...
Dzisiaj uwaga rynku skupi się na przetargu 5-letnich obligacji o wartości 3,2 mld zł, którego wyniki poznamy zapewne koło południa. Technicznie po wczorajszej sesji sytuacja na rynku uległa wyraźnej zmianie. Przełamanie wsparć 3,0750-3,0800 na USD/PLN sprawiło, że stały się one teraz oporami. Kurs USD/PLN broni się przy ostatnich wsparciach w okolicach 3,05, których przełamanie w dół otworzy drogę ku dalszym spadkom w okolice 3,00, a zwolennicy technicznych formacji dopatrzą się złowieszczej formacji RGR. Dzisiaj zakładalibyśmy, iż rynek dokona próby powrotu w okolice 3,0750. Z kolei w przypadku EUR/PLN wczoraj powróciliśmy w okolice wsparć 3,96 zł. Nie zakładalibyśmy ich pokonania. Oporami są już jednak okolice 3,99-4,00.
Rynek międzynarodowy
Wczorajsza sesja przyniosła sporą nerwowość na rynku EUR/USD. Przez pierwszą połowę sesji amerykańska waluta traciła, gdyż inwestorzy obawiali się, że dane o przepływach kapitałowych za grudzień mogą okazać się gorsze od prognoz na poziomie 60 mld USD. Opublikowane dane okazały się nieco powyżej oczekiwań rynku (61,3 mld USD), a dodatkowo dane za listopad zostały zrewidowane do góry co pomogło dolarowi. Wcześniej opublikowane zostały także dosyć dobre dane o sprzedaży detalicznej w styczniu. Dane z USA stały w nieco w sprzeczności z tymi z Eurostrefy, gdzie podano gorsze dane o PKB za IV kwartał. Lepszy był wprawdzie odczyt niemieckiego wskaźnika ZEW, choć to może nie wystarczyć. W tym kontekście dziwić mogły wypowiedzi niektórych członków Europejskiego Banku Centralnego, którzy sugerowali, że stopy procentowe w Eurostrefie mogą wzrosnąć. Nienajlepsze informacje przyszły w nocy z Japonii. Tamtejszy PKB nieoczekiwanie spadł w ubiegłym roku o 0,5 proc., co może być zapowiedzią nadchodzącej kolejnej recesji w gospodarce Kraju Kwitnącej Wiśni - na wartości sporo stracił jen.